Film „Nieplanowane” to antyaborcyjna propaganda - rozprawiamy się z kłamstwami na temat aborcji

Do polskich kin wchodzi właśnie film „Nieplanowane”. Niektóre polskie media informują, że film przedstawia „prawdę o aborcji” a scenariusz ma być inspirowany prawdziwą historią byłej pracownicy amerykańskiej sieci klinik Planned Parenthood. Ponieważ dostajemy od Was coraz więcej pytań o to, jak odpowiadać na argumenty przedstawione w filmie, postanowiłyśmy rozprawić się z mitami przedstawionymi w tej amerykańskiej produkcji.
Ważne:
  • Treść zagadnienia 1
  • Treść zagadnienia 2
  • Treść zagadnienia 3

Główną bohaterką filmu jest Abby Johnson, była kierowniczka kliniki PP w Teksasie, która przeszła „niezwykłą” przemianę i pod wpływem kryzysu sumienia stała się przeciwniczką aborcji. Brzmi ujmująco, prawda? Niestety poza historią osobistej przemiany film funduje nam stek kłamstw i mitów na temat aborcji i stał się atrakcyjnym i skutecznym narzędziem do wprowadzania kolejnych lokalnych antyaborcyjnych zapisów w USA. W swoim śledztwie Oko.press ujawnia, że w Polsce za filmem lobbuje anty-aborcyjny ruch fundamentalistów religinych powiązany z rosyjskimi oligarchami i amerykańską skrajną prawicą.

Jak wygląda płód w 13. tygodniu ciąży?

W jednej ze scen główna bohaterka obserwuje na ekranie USG aborcję w trzynastym tygodniu ciąży. Wspólnie z nią możemy zobaczyć, jak płód „ucieka” przed narzędziami. Według lekarek wykonujących zabiegi przerywania ciąży scena ta jest absolutnie nierealna.

Całkiem niedawno redakcja Huff Post zrobiła wywiad z Jen Villavicencio, ginekolożką i położniczką, która przerywa ciąże, a jej historia jest odwrotnością tej z filmu „Nieplanowane”. Villavicencio również przeszła przemianę, ale z nastoletniej przeciwniczki aborcji stała się lekarką przerywająca ciąże, a przemiana zadziała się podczas studiów medycznych. Villavicencio w artykule Huff Post skomentowała scenę „uciekającego płodu” w następujący sposób:

Pomysł, że płód odwróci się, okaże strach lub spróbuje uciec przed rurką medyczną jest naprawdę szczerym kłamstwem, wszystkie dowody wskazują, że nie jest to możliwe.

Przypominamy bardzo ważny fakt: według American College of Obstetricians and Gynecologists płód nie ma zdolności fizjologicznej do odczuwania bólu do co najmniej 24. tygodnia ciąży

Nie da się oprzeć wrażeniu, że twórcy filmu chcą zostawić widzów i widzki z wrażeniem, że aborcja to ogromny przemysł i sposób na zarabianie pieniędzy. Chciałybyśmy przypomnieć, że w USA aborcja nie jest finansowana z publicznych środków, a zabiegi są rzeczywiście dosyć drogie i stają się coraz droższe. Jest to skutek antyaborcyjnych decyzji politycznych i pełnej prywatyzacji opieki zdrowotnej. Celem  prywatyzacji zwłaszcza tego obszaru opieki zdrowotnej jest przede wszystkim zmuszenie osób do kontynuacji niechcianej ciąży i wynika to wprost ze stygmatyzacji aborcji, ale również ją wzmacnia.

Aborcyjny przemysł czy aborcyjna bieda?

Nie masz 500 dolarów na aborcję? Nie będziesz jej mieć. Ale to nie jest decyzja kierownictwa klinik, jak usilnie próbuje wmówić nam film. To decyzja polityków, którzy podejmują decyzje, że kliniki mają się samofinansować. Większość osób pracujących w amerykańskich klinikach aborcyjnych od lat podnosi te kwestie i alarmuje, że aborcja musi być darmowa dla pacjentek i finansowana przez pieniądze publiczne, bo przerwanie ciąży to kwestia bardzo klasowa. Prezentowanie pracowników i pracowniczek klinik jako osób nastawionych wyłącznie na zarabianie pieniędzy wydaje nam się skrajnie nieuczciwe.

Fakt, że aborcja to dobro luksusowe, nie tylko w USA, jest oczywiście bardzo dużym problemem i jedną z podstawowych barier w dostępie do przerywania ciąży. Problemu tego jednak nie stanowi aborcja sama w sobie. Odpowiedzią na tę kwestię jest dążenie do tego, żeby aborcja była dostępna, najlepiej darmowa, a nie jeszcze większe jej ograniczanie!

„Film o aborcji na faktach” czy tanie sci-fi?

Oglądając film „Nieplanowane” trudno nie odnieść wrażenia, że oglądamy horror z elementami science-fiction.

Natomiast wszystkie badania naukowe potwierdzają, że aborcja jest bezpieczna, a nawet bezpieczniejsza od porodu.

Film „Nieplanowane” serwuje nam jednak wizję aborcji jako czegoś zawsze niezwykle bolesnego i jako obrzydliwego-krwawego doświadczenia.

Aborcyjny dramat i diaboliczni lekarze

Kolejnym problemem, związanym z epatowaniem krwią i przedstawianiem aborcji w celowo jak najbardziej obrzydliwy sposób jest dramatyzacja aborcji. W filmie możemy zobaczyć płaczące pacjentki i niewrażliwy personel medyczny, który krzyczy, przytrzymuje osoby siłą. W rzeczywistości aborcja może być bardzo różnym doświadczeniem – badania pokazują, że ponad 95% kobiet nie żałuje swojej aborcji i w większości czuje po niej ulgę.

Wspomniana wcześniej ginekolożka Jen Villavicencio tę dramatyzację aborcji skomentowała następująco:

Większość osób bardzo dobrze przechodzi aborcje w pierwszym i drugim trymestrze ciąży, a kliniki stosują leki od znieczulenia miejscowego do narkozy w celu opanowania bólu.

Co bardzo ważne, Villavicencio dodała, że aborcje chirurgiczne są w większości wyjątkowo krótkimi procedurami i trwają od trzech do dziesięciu minut, a większość lekarzy i lekarek tłumaczy osobom w trakcie zabiegu, co będzie działo się z ich ciałem przez te kilka minut.

Mit powikłań po aborcji i nieudanego zabiegu

W jednej ze scen możemy zobaczyć, jak lekarz celowo nie udziela pomocy pacjentce i nie wzywa pogotowia ratunkowego, bo chce uniknąć „złej sławy”. Ojciec pacjentki zostaje okłamany, a pacjentka otrzymuje środki psychoaktywne, by nie pamiętać co się zadziało.

W rzeczywistości takie sytuacje nie mają miejsca. Warto pamiętać, że poważne komplikacje podczas aborcji są bardzo rzadkie i występują rzadziej niż podczas porodu. 

Aborcja jest jedną z najbezpieczniejszych procedur medycznych w Stanach Zjednoczonych, a prawdopodobieństwo powikłań jest mniejsze niż przy kolonoskopii lub ekstrakcji zęba mądrości.

powiedziała Villavicencio w rozmowie z HuffPost

W Stanach Zjednoczonych nie ma przypadków śmiertelnych przy ewentualnych poaborcyjnych powikłaniach.

Co zataja film „Nieplanowane”?

Aborcja prawie zawsze przynosi ulgę oraz bywa doświadczeniem bardzo wzmacniającym. Ta perspektywa jest całkowicie pominięta w filmie. Długoletnie doświadczenie klinik PP w USA to także takie pacjentki, bohaterka filmu, Abby Johnson, na pewno je widziała, ale zdecydowała się o nich nie mówić.

Niewątpliwie celem filmu jest przedstawienie lekarzy i lekarek pracujących w klinikach aborcyjnych jako osób jednoznacznie złych, pozbawionych empatii, które żartują z pacjentek, z bólu i oferują aborcję wszystkim osobom w ciąży. Efekt jest dosyć groteskowy. Kontekst amerykański jest jednak nieco inny. To właśnie w USA lekarze i lekarki wykonujący aborcje stają się celem ataktów – gróźb, prześladowań czy nawet ataków z bronią. W ciągu ostatnich dwudziestu lat co najmniej trzech lekarzy zostało zastrzelonych przez fanatycznych przeciwników aborcji.

Czemu Abby Johnson odeszła z kliniki aborcyjnej?

Według śledztwa oko.press w filmie pojawia się jeszcze więcej kłamstw związanych z samą Abby Johnson. Jak pokazują reporterskie śledztwa, Abby zmyślała sobie pacjentki, a sama będąc w kryzysie finansowym po reprymendach od kliniki aborcyjnej za niestosowne zachowanie postanowiła prawdopodobnie skorzystać z oferty prawicowej organizacji, która płaciła jej za szkalowanie Planned Parenthood. Co więcej byłe współpracownice Abby zeznały, że ta wraz z fundamentalistyczną organizacją, próbowała je przekupić do podążenia w jej ślady.

Terror modlitwą nie powstrzyma aborcji

Na koniec coś co może jest oczywiste, ale jednak warte podkreślenia. Aborcja była, jest i będzie, a modlitwa jej nie zakończy. Główna bohaterka mówi, że 75% pacjentek nie pojawia się na zabiegu, gdy zobaczy pod kliniką grupę osób modlących się. Według Jen Villavicencio nie jest to prawdą, a przedostanie się do kliniki z koniecznością minięcia grup modlitewnych wpływa jedynie na samopoczucie pacjentki, jej autostygmę i samoocenę.

Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić (o ile nie będą zmuszali was do oglądania go na religii). Nie warto, naprawdę.

Podobne manipulacje w „Niemym krzyku” już w 1985 roku obaliło American College of Obstetrics and Gynecology.

Jeśli chcecie zobaczyć dobry film o aborcji

I zrezygnowałyście z wpisywania w wyszukiwarkę „nieplanowane online”, to mamy dla was 10 świetnych seriali i filmów z wątkiem aborcji wybranych przez nasze przyjaciółki oraz skromniejszą listę 5 filmów w których również można zobaczyć o wiele bardziej realistyczne przedstawienie aborcyjnej rzeczywistości.

Zobacz też:

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).