Sandra:

Czuję że znów jestem sobą

Piszę to drugiego dnia po, mam nadzieję, skutecznej aborcji.

Za miesiąc obchodzę 28 urodziny, mam narzeczonego, mieszkanie, prace i kota – mam dobre życie. Postanowiliśmy z partnerem postarać się o dziecko, mimo że ja od zawsze mówiłam że nie chce mieć dzieci, to pomyślałam że możemy spróbować bo na pewno jak już zajdę w ciąże to będę szczęśliwa. Już po pierwszej próbie chciałam się z tego wycofać, pojawił się strach i niechęć, niestety było już za późno, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam… zbliżał się termin okresu, ale ten nie pojawił się, za to pojawiły się bardzo bolesne piersi.

Test pokazał dwie kreski, już wtedy wiedziałam ze nie chcę tej ciąży… narzeczony bardzo się ucieszył, a jednocześnie martwił moja reakcją (spodziewał się że też będę się cieszyć, w końcu chcieliśmy tego). Mijały dni a ja czułam się coraz gorzej fizycznie i psychicznie, nienawidziłam tego stanu, nie umiałam udawać że się cieszę, mimo że wszyscy wokół skakali ze szczęścia.

W końcu po szczerej rozmowie z narzeczonym doszliśmy do wniosku że to nie ten czas, że może kiedyś ten dobry czas nadejdzie, a może nigdy, ale jedno jest pewne – muszę poddać się aborcji. Początkowo miałam jechać do Czech, ale dzień przed planowanym umówieniem wizyty, przypomniało mi się że podczas strajków zapisałam sobie numery telefonów i strony internetowe które oferują pomoc kobietom takim jak ja. Tak trafiłam na WHW. Zamówiłam tabletki, po 4 dniach przyszły i wczoraj tj. w sobotę wzięłam tabletki. To co się działo było czymś strasznym… może dlatego ze to był już 8tc, a może po prostu nie każdy ma to szczęście przejść to w miarę łagodnie. 2h wymiotów i bardzo silnej biegunki połączonej z turbo bólami brzucha, ostatnie pół h leżałam wykończona na podłodze wc i myślałam że nienawidzę swojego kraju za to że muszę to w taki sposób przechodzić… nagle bóle ustały, podniosłam się i siadając znów na wc poczułam jak wylatuje ze mnie to co miało wylecieć. Ulga.

Do teraz dosyć mocno krwawię, ale tak jak pisałam możliwe że jest to spowodowane dosyć późną ciążą. Dziękuje dziewczynom z WHW że przywróciły mi moje dawne życie. Czuję że znów jestem sobą i znów kocham swoje życie.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).