Kasia:

Moje ciało wróciło na normalne tory

Kilka dni temu dokonałam aborcji. Mam 31 lat i aktualnie znajduję się na etapie określania i realizowania moich życiowych celów. W tym momencie dziecko nim nie jest i nie wyobrażam sobie siebie jako matki, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Jedyną rozsądną decyzją dla mnie była aborcja.

Kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, poczułam strach i panikę. Wiedziałam dokładnie co muszę zrobić: za wszelką cenę zorganizować leki do przeprowadzenia aborcji farmakologicznej. Zgłosiłam się do jednej z fundacji, która przygarnęła mnie pod swoje ramiona i zaopiekowała się mną w momencie, gdy najbardziej tego potrzebowałam. Po dokonaniu wpłaty darowizny dostałam informację zwrotną, że właśnie opłaciłam aborcję kobiecie, która jej potrzebuje a ja sama będę mogła dokonać swojej aborcji, ponieważ wcześniej inna kobieta wpłaciła taką samą darowiznę na rzecz fundacji. Otworzyło mi to oczy na realną potrzebę każdej z nas do życia według własnych, nie narzuconych przez nikogo innego zasad. Poczułam, że nie jestem sama z tym problemem, poczułam się silna siłą siostrzeństwa. W tym miejscu niezmiernie dziękuję kobiecie, która opłaciła moją aborcję oraz trzymam bardzo mocno kciuki za kobietę, której ja opłaciłam aborcję. Nie jesteś z tym sama, są nas miliony.

Przez półtora tygodnia (od zamówienia tabletek do otrzymania ich przez kuriera) czułam ciągły stres i niepewność, czy wszystko potoczy się dobrze, czy tabletki dotrą, czy przejdę aborcję bez komplikacji. Ciągły natłok myśli nie dawał mi normalnie funkcjonować. Dzisiaj, kiedy mam to już wszystko za sobą, nadeszła ulga i spokój. I wielka siła. Teraz czuję się dużo silniej niż do tej pory. Czuję, że jestem niezależną i wytrzymałą kobietą oraz że moje życie oraz decyzje, które w nim podejmuję należą tylko i wyłącznie do mnie. Po okresie zmartwień i zadręczania się, w końcu mam pewność, że moje życie i moje ciało wróciło na normalne tory, z jedną tylko różnicą. Teraz jestem naprawdę silną zawodniczką i nie łatwo będzie mnie złamać.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).