Aborcja w czasie protestów

Test ciążowy zrobiłam w poniedziałek, tuż po powrocie z protestu przeciw zakazowi aborcji. Już od paru dni wiedziałam, że jestem w ciąży – czułam się okropnie, cały czas było mi niedobrze, a raz nawet niemal zemdlałam przy robieniu porannej kawy.

Jestem osobą, która zawsze ma gotowy plan, więc już w poprzedni piątek dostałam receptę na arthrotek. Dzięki za pandemię! Przed moją przychodnią jest skrzynka, do której wrzuca się prośby o recepty i skierowania. Tak też dostałam arhtrotek bez żadnego kontaktu z lekarzem.

Ani przez chwilę nie zastanawiałam się, co zrobić.  Aborcję zrobiłam w środę. Był przy mnie mój chłopak. Mam niski próg bólu, więc bolało mnie bardzo, ale już następnego dnia czułam się super.

Powiedziałam o ciąży jednej przyjaciółce, która zapytała mnie, czy NIE ZMUSZAM MOJEGO CHŁOPAKA DO ABORCJI… Że pewnie on chce dziecka tylko boi się mi powiedzieć. Nigdy nie chciałam być matką. Wszyscy moi partnerzy i przyjaciele doskonale o tym wiedzą. Ale jakimś cudem moja przyjaciółka uważa, że facet, który uprawia seks z kobietą, która dzieci mieć nie chce, może w razie ciąży od niej wymagać, żeby rodziła.

DZIEWCZYNY!!! To jest NASZE życie. To my decydujemy, czy urodzimy. Jesteśmy dorosłe i wiemy najlepiej, co jest dla nas dobre. Jeśli facet, mimo że wie, że nie chcesz dzieci, sugeruje, żebyś nie robiła aborcji, to moim zdaniem nadaje się tylko do wykopania z życia.

NASZE PLANY SĄ WAŻNE. Nie dajmy sobie wmówić, że nie. Nie dajmy sobie wmówić, że zmienimy zdanie i będziemy żałować. Decydowanie o własnym życiu nie powinno być przywilejem.