Nicole:

To Twoje ciało, Twoja decyzja. Pamiętaj, że nie jesteś sama, masa kobiet robi to samo co Ty.

Hej!

Jeśli to czytasz to znaczy, że stoisz przed takim samym wyborem jak ja. Ponad 3 tygodnie temu dowiedziałam się o ciąży, z testu, a właściwie z pięciu, bo nie mogłam uwierzyć w te 2 kreski na każdym z nich. Z wyliczeń wyszło, że byłam wtedy w 6 tygodniu. Płacz, ból, niedowierzanie. Moja sytuacja była na tyle przygnębiająca, że 3-4 lata temu jeden z lekarzy uznał mnie za niepłodną. Nie miałam obaw o ciąże i się nie zabezpieczałam. Życie jednak zgotowało mi inny los. Dodam, że od 2 lat jestem w związku i mam kochającego i wspierającego mnie chłopaka. Tego samego dnia, nawet nie wiedząc czy chce urodzić zamówiłam tabletki, żeby nie było za późno. Skontaktowałam się z WHW. Tabletki przyszły do mnie po 1,5 tygodnia. W tym czasie przemyślałam sobie wszystko, za i przeciw, nie ukrywam, że łapałam się już na tym, że naprawdę myślałam intensywnie o byciu matką. Jednak zeszłam na ziemię, pomyślałam o wszystkich kosztach, o tym, że mam 22 lata, że w czasie, gdy już byłam w ciąży piłam, paliłam, co jak dziecko jest chore? Nie mogę sobie na to pozwolić w tym wieku, nie dałabym mu tego co bym chciała. Byłam w stanie poświecić swoje życie dla tego dziecka, ale to mi podpowiadało serce, a rozum podawał wiele powodów przeciw. W zgodzie ze sobą postanowiłam to zrobić. Poczekałam na odpowiedni moment, trochę luzu w życiu codziennym. Wzięłam pierwszą, płakałam połykając ją, ale wiedziałam, że to najlepsza droga. Nic mi po niej nie było. Po 24h wzięłam cztery z drugich tabletek. Kupiłam też leki przeciwwymiotne i przeciwbólowe. Po godzinie od połknięcia zaczęły się skurcze, zaczęłam krwawić i czuć się strasznie senna. Wyleciał ze mnie skrzep, wielkości dłoni, myślałam, że to koniec, ale najgorsze dopiero nadeszło. Po 20 minutach dopadły mnie okropne skurcze, w życiu mnie tak nic nie bolało, tętno drastycznie mi spadło i gdy siedziałam na toalecie robiło mi się ciemno przed oczami, myślałam, że odlecę.  Trwało to 30 minut, ból nie do opisania, wyleciała ze mnie naprawdę spora masa, a krew się lała jak z kranu. Przeszło. Wtedy tylko pomyślałam o tym jak bardzo nienawidzę tego kraju. Byłam wykończona. Jestem obecnie 4 dni po, objawy ustąpiły jak ręką odjął, czasami mnie pobolewa podbrzusze, ale naprawdę delikatnie. Jeśli chodzi o np brzuch widzę, że wraca wszystko do normy. W dniu wzięcia tabletek byłam pomiędzy 8 a 9 tygodniem. Boli mnie to, że musiałam podjąć tak ciężką decyzję, ale nie mogłam postąpić inaczej. Pluje sobie w brodę, że żyjemy w takim kraju, gdzie już nie mówiąc o dostępności takich tabletek, ja, 22 latka, pracowita, nie mogę sobie pozwolić na dziecko. To jest straszne, że kobieta musi przeżywać taki ból w sobie, bo chce, ale nie może.

To Twoje ciało, Twoja decyzja. Pamiętaj, że nie jesteś sama, masa kobiet robi to samo co Ty. To Ty tu rządzisz. Jesteś odpowiedzialna, nieważne jaką decyzje podejmiesz. Jesteś dzielna. Bądź sobą.

Jeszcze jedno, nie bój się o tym porozmawiać z kimś bliskim, to jest potrzebne. Moje przyjaciółki wiele mi poukładały w głowie i były ze mną w tym czasie, zawsze będę im wdzięczna.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).