Monika:

Mimo wszystko ta decyzja była moja, powiedziałam jej, że usunę te ciąże i tyle, że wiem czego chce i że chciałabym by mi towarzyszyła podczas aborcji.

Hej:( dziś opowiem smutną historię o tym, jak wszyscy mieli mnie gdzieś gdy miałam aborcję. O tym jak źle się czułam i jak bardzo byłam podczas niej samotna.

W marcu dowiedziałam się ze jestem w ciąży. Mam 24 lata, czułam, ze na dzieci jeszcze będzie czas i że nie chce mieć dziecka teraz. Miałam inne plany a nie rodzić dziecko. Najpierw powiedziałam chłopakowi, ale on powiedział że najlepiej jakbym urodziła a parę dni później mnie zostawił. Byłam załamana, nie wiedziałam co robić. Powiedziałam najlepszej przyjaciółce, ona powiedziała że bardzo jej przykro że jestem z tym sama i że mnie chłopak zostawił. No i żebym się nie martwiła, że wszystko będzie dobrze, że cały czas i ona i wszyscy inni na pewno będą mnie wspierać. Że pójdziemy do ginekologa i tam wszystko obgadamy, że jak urodzę dziecko to jeśli nie dam rady go wychować to możemy je oddać. Ale ja czułam że to o czym ona mówi nie jest tym czego ja chcę. Ja chciałam jak najszybciej przerwać ciąże. Nie chciałam rodzić dziecka. Powiedziałam jej, że chcę przerwać, a ona się bardzo zdziwiła, mówiła tylko „Czy na pewno? Bo to poważna sprawa.” i żebym dobrze przemyślała czy nie lepiej by było urodzić. Mówiła że wsparcie na pewno będę mieć i to duże. Z tego co wiem to ona bardziej popiera aborcje niż nie, więc myślałam że nie będzie mieć nic przeciw jak usunę ciąże. Ale ona tak jakby była temu przeciwna, nie wiem czemu. Mimo wszystko ta decyzja była moja, powiedziałam jej, że usunę te ciąże i tyle, że wiem czego chce i że chciałabym by mi towarzyszyła podczas aborcji. Ale ona powiedziała że nie, że ma coś innego do robienia. Jest aktywistką na rzecz praw zwierząt i ma dużo pracy, ale nie myślałam że mnie zostawi samą w takiej sytuacji. To była jedyna osoba której mogłam zaufać. Nie chciałam mówić innym o tym że chcę zrobić aborcje.
Podczas aborcji farmakologicznej potrzebowałabym kogoś, bałam się sama to robić ale zamówiłam leki i to zrobiłam. Strasznie bolało, nie wiedziałam co robić. Czułam ze się boje bo jestem totalnie sama. Nie byłam w stanie dojechać do szpitala a krwawiłam strasznie i czułam się okropnie. To był straszny ból. Czułam osamotnienie i jakbym nikogo nie obchodziła. W końcu się skończyło. Krew nadal leciała ale już lepiej się czułam. Postanowiłam o tym zapomnieć i nikomu nie mówić o tym co przeszłam, ale stało się zupełnie inaczej. Moja przyjaciółka powiedziała mojemu byłemu chłopakowi, a on  innym 🙁 Niektórzy zaczęli mnie hejtować i obrażać, ale nie spodziewałam się, że moja przyjaciółka powie komuś o mojej  aborcji. Wiedziała że tego nie chciałam. Tym sposobem wszyscy wiedzieli. Dowiedzieli się moi rodzice którzy przez to zaczęli mieć o mnie złe zdanie tak jak wiele innych osób. Nie wiem czemu to musiało tak być ale czuje się fatalnie do dziś. Nikomu na mnie nie zależy, na tym że ja nie miałam innego wyjścia niż aborcja. Tego nikt nie rozumie, nikt nawet ze mną nie rozmawiał o tym co ja czułam. Wszyscy tylko oceniają. Nie miał mnie kto wesprzeć, kto pomóc i towarzyszyć, a jedyna osoba której ufałam mnie wystawiła i powiedziała o mojej aborcji innym. Nie obchodziło ją jak się czuję,  nikogo to nie obchodziło.Czuje się fatalnie bo jestem przez wszystkich odrzucona ze względu na aborcje.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).