M. M.:

To nie była łatwa decyzja

Niedawno skończyłam 41 lat. Mam męża i córkę. Syn zmarł jako niemowlę, urodził się z wadą serduszka. Kiedyś, kiedy byłam młodsza, myślałam o rodzeństwie dla mojej córci, życie jednak nie miało dla mnie takich planów, więc zaakceptowałam je takim jakie było.

Miesiąc temu spóźniała mi się miesiączka, nie wierzyłam w ciążę, byłam pewna, że wchodzę w okres przekwitania. Badanie krwi było jednoznaczne i okazało się, że to ciąża. Mało nie zemdlałam. Mąż również był mocno zszokowany, my w tym wieku? Wydawało się jednak, że przyjął tą informację lepiej niż ja. Wcale się nie cieszyłam, chciałam być radosna, ale nie mogłam. Czułam jak mnie to przygniata, myśl o ciąży mnie przerażała. Dolegliwości ciążowe męczyły jak nic, wciąż tylko wymioty i ból żołądka, nie funkcjonowałam. Najgorsza jednak była depresja, którą leczę od kilku lat. Hormony tylko spotęgowały emocje związane z chorobą, nie mogłam sobie ze sobą poradzić, czułam jakbym miała postradać zmysły. Ktoś, kto nie wie czym jest depresja w połączeniu z nerwicą, nie zrozumie ich siły.

Kocham dzieci i ten kto mnie zna wie o tym. Poświęciłam wiele walcząc o życie syna, przegrana była dla mnie tragedią, która tkwi we mnie do dziś. Tak, zdecydowałam, że nie urodzę teraz dziecka, więc kupiłam tabletki. Strach, gdy je zażywałam, był ogromny. Męczyłam się z bólem parę godzin. Miałam dreszcze, wymioty i biegunkę. Brałam ibuprofen. Nie jadłam, tylko piłam wodę, tak po łyku, aby jej nie zwrócić. Kiedy było po wszystkim poczułam się tak zmęczona, tak wyczerpana, że usnęłam. Na drugi dzień pojechałam do szpitala, lekarz zbadał mnie i potwierdził poronienie. Wróciłam do domu.

Rozmyślałam o tym wszystkim co się stało. Pewnie tak samo rozmyśla każda kobieta, która jest przed podjęciem decyzji o usunięciu ciąży i ta, która jest już po. To nie była łatwa decyzja, pewnie gdyby nie moja choroba, trudne przejścia i wiek, nie byłabym autorką tego wpisu. Każda kobieta ma swój powód dla którego decyduje się na taki krok. Dobrze że mimo sytuacji która panuje w naszym kraju, możemy się poratować i dokonać wyboru jeśli musimy. Czy żałuję? Tylko tego, że nie zaszłam w ciążę kiedy byłam młodsza i nie byłam chora. Zrobiłam to, co uważałam za słuszne na tą chwilę, nie szukam zrozumienia i usprawiedliwienia. Jeśli to czytasz, to tak jak i ja się boisz, czujesz strach i masz obawy. Nie jesteś sama, nie bój się, nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Siły nam wszystkim życzę.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).