Karolina:

Nie muszę bać się o przebieg ciąży, o to czy nie trafię do szpitala i czy w ogóle z niego wyjdę

Zawsze myślałam, że jestem przeciwna aborcji. Tak mnie wychowano, a raczej zaprogramowano, żebym uważała i mówiła, że aborcja jest zła, że to zabójstwo. Ale nigdy wcześniej nad nią więcej nie rozmyślałam, nie miałam ku temu powodów. Nie dotyczyło mnie to bezpośrednio, mimo, że tak na prawdę temat dotyczy każdej kobiety. I takie odnoszę wrażenie, że ludzie (mężczyźni) decydują za nas, bo nie dotyczy ich to osobiście.

Mam męża i dzieci. Czuję się spełniona. Nigdy nie chciałam mieć więcej dzieci, mój ostatni poród był traumatyczny, dziecku groziła śmierć. Ciężko to przeszłam, ciężko było mi się poskładać. Samo macierzyństwo okazało się dla mnie cięższe niż myślałam.

I nagle mimo zabezpieczeń… ciąża. Wpadłam w rozpacz, nie wiedziałam co robić, nie umiałam wyobrazić sobie ponownie porodu, okresu ciąży i siebie z tyloma dziećmi.. Dopiero co poczułam, że dzieci są starsze a ja mogę bardziej zadbać o swoje potrzeby, nie tylko o ich.

Na szczęście mam świetną przyjaciółkę, która wspierała mnie w podjęciu decyzji i całym przebiegu aborcji.

Po 30 minutach zaczęły się skurcze, troszkę mocniejsze niż te podczas miesiączki. Dostałam dreszczy… I tak naprawdę to wszystko. Już po paru godzinach wiedziałam, że się udało. Nie mogłam uwierzyć jakie to proste… Bałam się, że będę czuła się winna, albo co jeśli za jakiś czas będę żałować… A jedyne co czuję do dziś to wielka ulga. Mam wrażenie, że uratowałam siebie.

Cieszę się, że miałam możliwość wyboru i że dajecie nam to co nam starają się odebrać…

Nie muszę bać się o przebieg ciąży, o to czy nie trafię do szpitala i czy w ogóle z niego wyjdę.

I teraz ja, ta NIBY za aborcją pytam się Was mężczyzn na jakiej podstawie decydujecie o naszych ciałach i o naszej wolności oraz przyszłości. Nigdy tego nie zrozumiecie, bo nigdy to nie będzie dotyczyło bezpośrednio was.

Dziękuję Wam, za to że jesteście, każda kobieta powinna o Was wiedzieć!

Uratowałyście mnie 🙂

Pozdrawiam!

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).