Natalia:

Nie dajcie się sparaliżować lękowi i natrętnym myślom, da się przez to dobrze przejść

W mojej wypowiedzi chciałam skupić się głównie na objawach, których doświadczyłam podczas aborcji farmakologicznej.

Dlaczego jest to dla mnie tak ważne?

Bo przypuszczam, że jest ktoś, kto tak jak ja bardzo boi się ingerencji w swoje ciało, której może towarzyszyć ból i dyskomfort. Decyzja o aborcji nie była dla mnie trudna, ale panicznie bałam się tego, co będzie działo się z moim ciałem. W dniu, w którym miałam przyjąć mizoprostol doświadczyłam ataku paniki i leżałam w łóżku cały dzień sparaliżowana ze strachu, nie mogąc myśleć o niczym innym i nie mogąc skupić się na niczym innym. Dopiero, gdy zaczęłam czytać wypowiedzi innych dziewczyn, z których większość była bardzo pokrzepiająca i podnosząca na duchu, udało mi się dopuścić do siebie myśl, że może nie będzie aż tak tragicznie, że może nie muszę być tą, która będzie przechodziła katusze, wijąc się z bólu. I jak myślę o tym już po fakcie to nie mogę stwierdzić nic innego jak to, że strach ma wielkie oczy.

Towarzyszyły mi skurcze i poczucie obfitej miesiączki, jednak nie były one ani trochę silniejsze od bólu, który niejednokrotnie czułam mając okres. To, co było dla mnie najbardziej odczuwalne to wycieńczenie w ciągu pierwszych dwóch godzin po przyjęciu tabletek. Czułam się pozbawiona sił, więc spędziłam je w łóżku. Gdy poszłam do łazienki poczułam jak coś się ze mnie wyślizguje, zrobiło mi się słabo, ale krótko po tym zaczęłam czuć się coraz lepiej. Przez kilka kolejnych godzin odczuwałam skurcze, ale częstotliwość z jaką się pojawiały nie sprawiała, że była to męka.

Każda z nas jest inna i może przechodzić to inaczej, nie musimy doświadczyć wszystkich przykrych objawów, aczkolwiek dobrze jest się z tym zaznajomić, przygotować się na każdą ewentualność, mieć przy sobie leki, które pomogą przejść przez ten proces. Przed przyjęciem mizoprostolu przyjęłam przeciwbólówkę, by nie czekać na ból który jest trudny do opanowania, tylko stłumić go lub go nie doświadczyć, by zapewnić sobie jak największy komfort. To co uważam za must have to obecność kogoś bliskiego, kto będzie pomocny, zajmie głowę rozmową czy zmobilizuje do poruszania się po domu, jeśli oczywiście są na to siły i możliwości. My z chłopakiem graliśmy w grę słowną, co pozwoliło mi się oderwać od obaw i zajęło czas, potem bez problemu usiadłam do pisania referatu na studia i wreszcie byłam w stanie zwrócić swoją uwagę w inną stronę. Także dziewczyny, nie dajcie się sparaliżować lękowi i natrętnym myślom, da się przez to dobrze przejść a potem poczuć wielką ulgę, że niechciana ciąża to tylko krótki epizod.

P.S. ADT – to co robicie jest wspaniałe

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Give someone a free and safe abortion

I'm chipping in!
Support us!
It's best to fight for abortions by doing abortions.

This year, we've helped over 40 000 people in unwanted pregnancies. Each penny counts when you're assisting in 94 abortions a day (that's almost 4 abortions every hour).