Ewelina:

Nie bójcie się sięgnąć po tabletki aborcyjne

Mam trójkę dzieci, 5 latka, 2 latke i rocznego synka. W czerwcu spóźniał mi się okres 3 dni już wiedziałam że coś jest nie tak, zrobiłam test i mimo zabezpieczeń wyszedł pozytywny. Byłam przerażona trójka dzieci, w tym dwójką rok po roku i kolejne rok po roku … dramat … zwłaszcza że na chwilę obecną z Mężem nie chcieliśmy mieć czwartego dziecka…

Od razu wiedziałam że nie mogę być w ciąży, że trzeba coś z tym zrobić.. od razu zaczęłam szukać tabletek poronnych, trafiłam na stronę poronne.org dzięki Bogu, że nie zamówiłam z tej strony, trafiłam później na aborcyjny dream team gdzie wyczytałam, że ta strona pierwsza na którą trafiłam to oszuści… zamówiłam tabletki z women help women i z women on web z dwóch stron aby mieć pewność, że któreś tabletki na pewno trafia do mnie… Zamówiłam 20 czerwca – najgorsze było czekanie czy dojdą czy nie będzie za późno, bo to był 9 tydzień z moich obliczeń.

W miedzy czasie czytałam codziennie doświadczenia kobiet w aborcji, strasznie bałam się bólu i że trafie do szpitala że coś pójdzie nie tak… tabletki przyszły po 7-8 dniach w poniedziałek ale czekałam tydzień aby Mąż był w domu ze mną i w razie czego zajął się dziećmi. 27.06 wzięłam pierwsza tabletkę o godzinie 11 nic po niej się nie działo… na drugi dzień we wtorek wzięłam kolejne 4 tabletki o tej samej godzinie nic kompletnie się nie działo… po ok 2 godzinach zaczęłam krwawić ale nic mnie nie bolało, krwawienie normalne jak podczas okresu, skrzepy wylatywały napisałam do ADT bo nie wiedziałam czy to już czy nie… Mówiły abym wzięła kolejne 2 tabletki które miałam dodatkowe. Bałam się wziąć kolejne, że coś zacznie dziać się niepokojącego ale wzięłam dopiero o 22… koło 1 w nocy wstałam i poczułam takie ciepło jak bym przeciekała. Poleciałam do łazienki ledwo weszłam i spodnie i podłoga były we krwi usiadłam na WC i czułam że coś ze mnie wylatuje, wiedziałam że to to…

Byłam już pewna że już po… cały stres zszedł ze mnie… przez cały proces brzuch mnie tylko pobolewał delikatnie i żadnych dreszczy nic nie miałam… nastawiłam się na najgorsze… a przeszłam to łagodnie… aż w szoku byłam że tak łagodnie… po wszystkim płakałam przez chwilę ale nie z wyrzutów sumienia, że to zrobiłam, bo byłam szczęśliwa… ulga nastąpiła… ale dlatego, że właśnie nic nie czułam… popłakałam się że poczułam ulgę.

I że tak zareagowałam na to. Krwawiłam przez ok 2 tygodnie, test zrobiłam po 3 tygodniach i wyszedł negatywny. Mąż nie był przekonany do tabletek, bał się o mnie, wolał jechać do kliniki, ale ja się cieszę że postawiłam na tabletki i że tak szybko i sprawnie poszło wszystko. Nie ma się czego bać. Nie jest tak strasznie jak niektórzy piszą, ale sama byłam w strachu i wiem jak to jest.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Give someone a free and safe abortion

I'm chipping in!
Support us!
It's best to fight for abortions by doing abortions.

This year, we've helped over 40 000 people in unwanted pregnancies. Each penny counts when you're assisting in 94 abortions a day (that's almost 4 abortions every hour).