Asia:

Nie jesteś sama, pamiętaj!

Właśnie mija równy rok, wiec chyba nadszedł czas się tez i moją historią podzielić. Gdyż również rok temu ja czytałam tutaj Wasze historie, w czasie, w którym nie czułam, że ktoś mnie potrafi zrozumieć, tutaj odnajdywałam zrozumienie. Choć moja historia może być trochę inna…. A więc…

Odkąd pamietam mam nieregularne miesiączki, wiec zbytnio się nie stresuje, gdy czasami się przesunie. Lecz nagle się to wydłużyło do 3 miesięcy. Test – pozytywny. Panika. Co robić ? To nie możliwe! To żarty! Naprawdę, to był okres, jakby sen, coś niemożliwego innym się zdąża, ale nie mi! Przecież to była chwila emocji na imprezie tylko, nie mogło się to tak skończyć… a jednak…

Bez chwili zwątpienia pierwsze co robiłam to szukałam jak mam to szybko naprawić. I znalazłam Was. Moje wybawienie. Na tabletki czekałam miesiąc (okres Covidu) z jednej strony jak miałam przesyłkę w ręku czułam szczęście i niepokój. Przygotowałam się. Wzięłam 3 dni wolnego, leki przeciwbólowe, kocyk i nastawienie, że robię to dla siebie. Po paru godzinach zaczęło się.

Siedziałam na kiblu i czekałam. Na drugi dzień czułam ULGĘ! Naprawdę, było szybko, nie aż tak boleśnie, mam to WSZYSTKO ZA SOBĄ! Minął kolejny miesiąc, nowe życie, wakacje, alkohol , zabawa, lecz mdłości nie ustępowały, ale przecież hormon ciagle we mnie jest to normalne mówiłam sobie. Lecz mimo tego poszłam do ginekologa by sprawidzic czy wszystko w porządku czy się ładnie oczyściłam ?

Nie wiem do czego porównać to co wtedy czułam, gdy na komputerze usg ukazało się „dziecko” … wychodząc od lekarza, największy atak paniki, płacz, histeria… Co teraz to już 4 miesiąc… Naprawdę chyba najgorszy okres w moim życiu. Jak to możliwe, przecież pozbyłam się „tego” wtedy, co poszło nie tak ?!

Pewnie okazałam się tym wyjątkiem 0,5 %. Lecz co teraz?! I znowu, dzięki Wam wszystko było łatwiej. Czułam się znowu, że mam pomoc. Oczywiście teraz już nie wiedziałam jaką podjąć decyzje, bo to już 4 miesiąc! To już „dziecko” szukam jak wyglada taki płód, czy robię napewno dobrze. Presja jaką mamy wpajaną przez społeczeństwo, że zabijamy. Nie wiedziałam już co mam myśleć, kim ja jestem. Ale zdawałam sobie sprawę, że mój tryb życia, alkohol, praca, leki napewno nie były korzystne dla dziecka.

Podjęłam decyzje wyjazdu do Holandii, to od tego czasu mija rok. Czy żałuje? Czy podjęłam dobrą decyzje ? Sądzę, że tak. Oczywiście zawsze, będzie w naszym życiu gorszy dzień, gdzie będziemy myśleć: „a co by gdyby?”.

Chciałabym, żeby moja historia dała Wam to byście się nie bały iść na USG po tabletkach, sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Nie bójmy się opinni, oceny ludzi, że zrobiłyśmy coś złego. Walczmy o siebie, wspierajmy się, wszystkie jesteśmy dzielne. ?

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.
Napisz do nas na:

[email protected]

Give someone a free and safe abortion

I'm chipping in!
Support us!
It's best to fight for abortions by doing abortions.

This year, we've helped over 40 000 people in unwanted pregnancies. Each penny counts when you're assisting in 94 abortions a day (that's almost 4 abortions every hour).