Alexis:

Nie każda z nas musi chcieć być matką

Piszę to dla Ciebie. Wiem, że się boisz, dlatego tu jesteś, czytasz historie w Internecie, żeby wiedzieć co Cię czeka. Powinnaś dostać wsparcie od lekarza, powinnaś mieć możliwość opieki medycznej, ale jesteśmy tylko (albo aż) my, inne kobiety które przeszły to samo. Chcę Ci powiedzieć, że będzie dobrze. Dasz sobie radę, a jak coś, masz nas.

Mam 31 lat, męża, rodzinę, przyjaciół. Mamy oszczędności, dobrą pracę. Tylko że ja nie chcę być matką. Po prostu. Myślałam, że może kiedyś poczuję, że jestem gotowa, że chcę mieć dziecko. Nigdy tak się nie stało, a w momencie kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście, zaczęłam płakać. Płakałam przez 3 kolejne dni, czułam że dzieje się ze mną coś, na co się nie zgadzam, że ktoś zamknął mnie w klatce z której nie ma wyjścia. Wtedy mój mąż powiedział coś, za co będę go kochać do końca życia „Pomogę Ci jak będę umiał, zawiozę Cię gdzie trzeba, tylko wróć do mnie”. Zamówiłam tabletki z WHW, przyszły w trzy dni od dnia wysyłki. Byłam też u ginekologa potwierdzić ciążę, myślałam, że może usg coś zmieni w moim nastawieniu, ale dalej nic. Byłam pewna tej decyzji jak niczego wcześniej w moim życiu.

Po pierwszej tabletce nie działo się nic. Po miso, po ok 40 minutach od wzięcia poczułam mdłości, ból jak przy okresie i zaczęło się plamienie, potem krwawienie. Chodziłam, wchodziłam po schodach, starałam się ruszać. Po ok 2h skurcze przybrały na sile, do toalety wypadł zarodek i ból bardzo się zmniejszył. Potem krwawiłam przez parę dni jak przy miesiączce, potem krwawienie przeszło w drobne plamienie. Przez parę dni byłam dość słaba, dokuczały mi kujące bóle w dole brzucha – obkurczająca się macica. Ale tak naprawdę, w dniu aborcji nie wzięłam żadnego leku przeciwbólowego, potem przez dni dni po jednej tabletce pyralginy. Był to ok 7tc, więc jeżeli Twoja ciąża też jest dość wczesna, nie bój się bólu, dasz sobie radę. Ja byłam tak zdeterminowana, że ból przyjmowałam jako konieczny element procesu.

Teraz jestem równo miesiąc po. Czuję się znowu jak ja, wychodzę do ludzi, śmieję się i tańczę w kuchni. Nie każda z nas musi chcieć być matką. Każda z nas ma swoją historię i idzie swoją drogą.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Give someone a free and safe abortion

I'm chipping in!
Support us!
It's best to fight for abortions by doing abortions.

This year, we've helped over 40 000 people in unwanted pregnancies. Each penny counts when you're assisting in 94 abortions a day (that's almost 4 abortions every hour).