Aleksandra:

Po zabiegu poczułam tę samą ulgę, co 18 lat wcześniej

Miałam 18 lat kiedy zaszłam w ciążę z moim 17-letnim chłopakiem. To był namiętny, ale toksyczny związek. On namawiał mnie do urodzenia, ja byłam przerażona. Za rok matura, ja super zdolna, z widokami na dobre studia, chłopak bez wykształcenia i ambicji, DDA. Byłam rozbita. Nie wiedziałam, co zrobić. Ale raczej nie urodzić. Decyzję o aborcji podjęła mama. Wzięła pożyczkę z pracy, znalazła lekarza. Wszystko w tajemnicy przed tatą.

Zabieg odbył się w narkozie. Po powrocie do domu poszłam spać. Gdy obudziłam się rano, był piękny, majowy dzień. Otworzyłam oczy i poczułam, że jest znowu normalnie. Poczułam wielką ulgę.

Matką zostałam 11 lat później. Dziecko było wyczekiwane i od 18 lat jest bardzo kochane. Podobnie jak jego młodsze rodzeństwo – 15-letnie. Co prawda ich ojciec nie chciał drugiego dziecka i z lekarzem rozmawiałam o aborcji, jednak lekarz – ten sam, który usunął pierwszą ciążę i prowadził drugą, zachęcił mnie do przemyślenia tego jeszcze. W efekcie zdecydowałam się urodzić. Kocham moją parkę bardzo, z ich ojcem się rozwiodłam.

12 lat temu zaszłam w kolejną ciążę, nie chciałam jej, lekarz – wciąż ten sam – tym razem nie zachęcał do przemyślenia, byłam pewna, że nie chcę tego dziecka. Po zabiegu poczułam tę samą ulgę, co 18 lat wcześniej.

Dobiegam 50-tki. Cieszę się, że mam te dzieci, które mam, i że nie mam tych, których nie mam. Szczególnie nie wyobrażam sobie być teraz matką 30-latka. Ostatnio po raz kolejny podziękowałam mojemu lekarzowi, że wtedy, w maju, przywrócił moje życie na normalne tory.

Chcesz powiedzieć o swojej aborcji?​

Mówienie i słuchanie aborcyjnych historii ma ogromną moc. Mało co potrafi z taką siłą przegonić aborcyjną stygmę. Pamiętajcie, że wszystkie herstorie (historie) są ważne i warte usłyszenia.

Dzielenie się swoim aborcyjnym doświadczeniem może być dla pomocne, by ktosia zobaczyła, że nie jest sama.

Twoja aborcja

Jeśli jeszcze nie wyoutowałaś się przed rodziną lub przyjaciółmi z tego, że miałaś aborcję, nadal nie wiesz w jaki sposób to zrobić albo nie miałaś okazji nikomu o niej opowiedzieć: aborcyjny coming out z nami to świetna okazja, by bez presji, stygmy i oceniania opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Dorzuć się komuś do darmowej aborcji

Na aborcję wyślę jej:
Poczekaj!
Najlepiej walczyć o aborcje, robiąc aborcje.

Jeśli możesz, rozważ wsparcie finansowe naszych działań.

Skorzystało z nich już ponad 34 tysiące osób, którym pomogłyśmy w zorganizowaniu aborcji. Każda złotówka się liczy, gdy tak jak my robisz 94 aborcje dziennie (to niemal 4 aborcje co godzinę).