Nie żałuję.

To był rok 2018, skończyłam 23 lata a moja córeczka 3. Mieszkałam z mężem (wtedy narzeczonym) w wynajmowanym mieszkaniu, które współdzieliliśmy z bratem męża. Zaczęłam właśnie nową pracę zgodną z kierunkiem studiów ale za najniższą krajową i na umowie zlecenie. Mimo wszystko cieszyłam się, bo praca była spełnieniem marzeń a ciężko było znaleźć cokolwiek na umowę o pracę w tej branży. Moja radość nie trwała zbyt długo. Dwa tygodnie po rozpoczęciu nowej pracy zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski. Nie planowałam mieć więcej dzieci, zabezpieczaliśmy się z narzeczonym. Nie przelewało nam się, oboje na zleceniach a córka uczęszczała do prywatnego przedszkola bo z braku meldunku nie mogliśmy liczyć na publiczne. A ja nie chciałam grać samotnej matki, żeby zapewnić córce miejsce. Dodatkowo nie mieszkaliśmy sami, mieliśmy do dyspozycji jedną dużą sypialnię i pokój dzienny dla wszystkich domowników. Od razu podjęłam decyzję, że nie urodzę.

Pamiętam jak nie byłam pewna, czy rozumiem powody Natalii Przybysz, przeciwnicy śmiali się, że dokonała aborcji bo miała za małe mieszkanie. Ale wiecie co, ja naprawdę miałam za małe mieszkanie. Nawet nie było moje. Płaciliśmy za nie większość wypłaty narzeczonego ale i tak z uwagi na formę zatrudnienia nie mogliśmy liczyć na żaden kredyt. Miałam do wyboru albo zrezygnować z pracy, zajmować się dziećmi i żyć z zasiłków (albo wysłać męża za granicę, żeby na nas zarabiał) albo przejąć pełną kontrolę nad swoim życiem i zdecydować, jak ma wyglądać. Wybrałam to drugie i nie żałuję. W międzyczasie moja kariera się super rozwinęła, zarabiam dobre pieniądze, mężowi też się zawodowo układa, córka została w ulubionym przedszkolu i jest naszym oczkiem w głowie.

Ciąże przerwałam w 6 tygodniu, skorzystałam z pomocy Women On Web, wszystko odbyło się bezpiecznie a podczas gdy moja macica pozbywała się zarodka, ogladalam z narzeczonym Grę O Tron. Czasami myślę, jakby wyglądało moje życie, gdybym zdecydowała się urodzić i to utwierdza mnie w przekonaniu, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

W MOIM ŻYCIU. I tylko moim.