nie było czy robię aborcję, tylko jak

Było to w 2019 roku, zwykła wpadka, mimo że się zabezpieczaliśmy, z moim na szczęście byłym już toksycznym partnerem.

Nie było pytanie czy rodzę, czy aborcja. Było pytanie – jak bezpiecznie wykonać aborcję.

Napisałam do dziewczyn z ADT w sumie z pytaniem, czy w Czechach trzeba mieć receptę na leki poronne, czy dostanę je od ręki w aptece. Na szczęście okazało się, że nawet nie muszę tam jechać, dziewczyny poinformowały mnie o stronie WHW. Było to w okolicy wielkanocy, tabletki przyszły w kopercie ze znaczkiem pocztowym z kurczaczkiem. Było to na prawdę super, jakby ten kurczaczek sprawił, że cały stres mnie opuścił – poczułam się jakbym dostawała list od przyjaciółki.

Sama aborcja przebiegła książkowo, bólu u mnie na szczęście prawie nie było, komplikacji też nie.

Nie wyobrażam sobie siebie jako matki, nie wyobrażam sobie przeżywania ciaży, po prostu nie jest to moja bajka w tym momencie. Dziękuję, że mogłam mieć wybór.