Jestem silniejsza

Niewiele jest takich historii jak moja,więc tym bardziej jestem gotowa ja opowiedzieć. Mam prawie 33 lata, męża i trojkę dzieci, własną firmę i grafik napięty do granic możliwości. Planowaliśmy trójkę dzieci i tyle mamy. Czwarta ciąża okazała się szokiem i niedowierzaniem, bo przysięglibysmy że nie ma prawa jej byc. Już wcześniej w sytuacjach ‘podbramkowych’ ustaliliśmy że w razie wpadki tylko aborcja- ledwo spinalismy to wszystko i czasowo i finansowo i psychicznie.Ja sama jestem po trzech CC, kolejnego ryzyka nie podejmę. na czwarte dziecko nie ma miejsca w  naszym życiu-nie mamy własnego mieszkania nawet. Nawet samochód musielibysmy wymienić na siedmioosobowy.Ja sama nie chciałam już bawić się we ‘wszystko od nowa’- poświęciłam dość czasu na odchowanie obecnych dzieci, chciałam już tylko zająć się własnym życiem i rozwojem, odsuniętym w czasie właśnie przez zbyt wczesne macierzyństwo. Kiedy okres się spóźniał już tydzień, uznałam że muszę zrobić test. Nie panikowalam wtedy jeszcze bo od zawsze miałam nieregularny- a objawy ciąży choć znam na pamięć zawsze zwalalam je na stres, przemęczenie,etc. dwie kreski wyszły od razu. Zaraz po wyjściu z toalety siadłam do komputera i wypełniłam formularz,to była sobota, zaś w poniedziałek wysłali mi paczkę. Nastawiona byłam że do piątku dojdzie- choć stres przeogromny że może ją zatrzymają i panika czy zdążę z następna. Dokładnie w piątek moja przesyłka przyszła, wieczorem o 20.00 wzięłam mifepriston, nie działo się nic poza typowymi objawami ciąży, mdłościami,bólem brzucha i sennością. W sobotę po powrocie z pracy, o 15.30, bo chciałam zdążyć z całą akcja przed nocą, wzięłam cztery tabletki misoprostolu i zasnęłam.dokladnie po godzinie,co do minuty, akcja się zaczęła.na początku nie bolało mocno.To przypominało bóle menstruacyjne i nie brałam leków przeciwbólowych.Dostalamoczywiście goraczki 38°C i dreszczy.Po dwoch dwóch godzinach ból się nasilil, byl klujaco-piekacy bolały mnie plecy (mam tyłozgięcie macicy) i nawet kości miednicy.wtedy wzięłam dwa razy leki przeciwbólowe.jedyne co mnie martwiło to to że nie ujrzałam zarodka- ale moja ciąża wynosiła równo 6tyg. i 1 dzień. Nie umiałam wskazać ‘tego’ momentu. Po prawie 5 godzinach poczułam że ból się zmniejsza, gorączka zmalała.Krwawienie również się zmniejszyło,krew stała się jasnoczerwona. Wzielam prysznic i poszłam spać. Następnego dnia czułam się jak nowonarodzona, ból piersi, brzucha,mdłości,senność nawet otępienie (to najgorsze w ciąży!) zniknęło jak sen złoty a ja wręcz poczułam się chudsza. Byłam tylko okropnie wymęczona,bolały mnie mięśnie. Dziś jestem już w pracy,działam jak zawsze. Przez całą aborcję był ze mną mój mąż,opiekował się mną.Starsze dzieci były u koleżanki.Po powrocie powiedzieliśmy im że mama jest chora i musi spać. Nikt więcej, poza dziewczynami z adt i moim mężem nie wiedział o niczym. dziękuje wam za wsparcie! Nie byłam w tym wszystkim sama, wy też nie jesteście! Pomyslcie że wszędzie indziej aborcja jest zabiegiem legalnym i zupełnie normalnym, wykonywanym w poszanowaniu kobiety- chyba tych czasów się nie doczekamy w Polsce. Niczego nie żałuję, jestem szczęśliwa że odzyskałam swoje życie, dla mnie to tylko ciąża, a nie dziecko, ja podjęłam decyzję że żadnego dziecka nie będzie, że nie dopuszczę do jego powstania i nikomu krzywdy nie robię,a przysługę,bo nie stać mnie zapewnić mu odpowiednich warunków- za 9 miesięcy też nie. Czułabym że go nie pokocham, bo odbierałby mi znów moje życie. Zapytałam nawet męża ‘masz żonę po aborcji-co czujesz?’ ‘nic’- to tyle w temacie decydowania przez mężczyzn o losie kobiet…Życzę wam powodzenia. I żebyscie miały tak samo wspierających i kochających partnerów jak ja. Ja sama gdybym musiała, przeszłabym to ponownie. Nie urodzę niechcianego, nieplanowanego dziecka. Czuję się silniejsza. Mam kontrolę nad swoim życiem. To mnie zmieniło.