Ufff

Cześć kochane kobiety. Myślę,że jestem już w stanie opisać całą moją sytuację związana z aborcja, dlatego się nią z wami dzielę :)

Zacznę od tego,że jestem szczęśliwa żoną i mamą dwóch córek. Zdrowych,kochanych córek:) nigdy nie chciałam mieć więcej dzieci. Ale nadszedł dzień w którym odrzuciło mnie od kawy. Od mojej ukochanej kawy! Miałam odruch wymiotny! Juz wtedy wiedziałam że coś jest na rzeczy. Pierwszy test,i bach. Dwie kreski. Szok,płacz,nerwy,w głowie mętlik. Wystarczyło że spojrzeliśmy sobie z mężem w oczy. To wystarczyło by zadzwonić do WHW. Tabletki zamówione. Czekałam 6dni. 6 najdłuższych dni w życiu.

Jak tylko przyszla paczka od razu wzielam pierwsza tabletkę. Na drugi dzień kolejne 4 między dziąsło a policzek i czekaliśmy na rozwój akcji. Maz był przy mnie. Po godzinie zaczęła lecieć krew. Dostalam skurczy,ledwo wyczuwalnych, wyleciały mi skrzepy a potem TO,co miało wypasc. Zero bólu. Zero złego samopoczucia. Ulga,radość,szczęście!!! Że jestem wolna, od bolących cyckow,wstrętu do kawy i całej tej otoczki związanej z ciąża. Więcej strachu niż to warte! Krwawiłam 3 tygodnie. Wizyta u ginekologa potwierdziła że czyszcze się ładnie, zabieg czyszczenia nie był konieczny. Właśnie przechodzę drugi dzien okresu. ;)

Pozdrawiam Was,nie bójcie się,to wasze cialo, to Wy o nim decydujecie.