Szybka akcja

O ciąży dowiedziałam się w 4 tygodniu. Trafiłam do szpitala z podejrzeniem pozamacicznej ale już pierwszego dnia zamówiłam przesyłkę z WHW. Okazało się, że to normalna ciąża. Mój partner psychol ubzdurał sobie, że jeżeli usunę to on pójdzie do więzienia, chciał zniszczyć przesyłkę, musiałam mu więc zapłacić, żeby opuścił mieszkanie. Moja rada z tego doświadczenia: zamawiajcie przesyłki na pewne i bezpieczne adresy!!! Przesyłka wysłana 6 marca, dotarła 16 marca. Od razu wzięłam pierwszą tabletkę i nie zauważyłam żadnych objawów ubocznych ani bólu. Pierwsza tabletka została wzięta o godzinie 12. Następnego dnia obudziłam się po 6 i wymiotowałam, czułam się kiepsko, około 8:30 doszedł do tego ból brzucha. Zażyłam ibuprofen. Dostałam biegunki i miałam uderzenia gorąca. Szybko poszłam po ketonal i niezbędne rzeczy, aby mieć wszystko na 12 pod ręką. Opisałam akcję godzinowo, bo mnie takiego opisu brakowało. Mam nadzieję, że wielu z Was pomoże w przełamaniu strachu :)

12:00 – zażyłam 4 tabletki Misoprostolu.

12:05 – Po 5 minutach od włożenia tabletek między policzek a dziąsło zaczęła lecieć bardzo ciemna, rzadka krew.

12:20 – brak bólu, brak krwotoku, jakieśtam uczucie w brzuchu, czułam, że się nasila.

12:30 – ból się nasila, przez moment było takie kłucie, że siadłam na ziemi. Nie jest źle, żadnych przeciwbólowych nie brałam. Tabletki potrzymam kilka minut więcej i połknę. Mdłości brak.

13:00 – lekkie mdłości, znośny ból i dalej słabe krwawienie. Czuję się słabo, mam dreszcze i ciężko mi stać.

13:30 – od pół godziny na toalecie z termoforem. Parłam mocno, wypadł duży, 5 cm skrzep. Poczułam ulgę, może to już koniec. Boli trochę mniej.

14:00 – ból jest jak w trakcie 2 dnia okresu, raz na jakiś czas. Czuję się lekko, chyba wszystko co miało wypaść wypadło.

15:00 – chwilę po 14 ból powrócił. Wzięłam ketonal. Krew leci, małe skrzepy, ogólnie nie dużo. Do tego ciężka biegunka. Ból macicy, skurcze odczuwalne cały czas.

16:30 – ciągła walka z bólem, krwawienie niewielkie. Wiekszosc czasu siedzę na toalecie.

17:00 – ból ustępuje. Było bardzo nieprzyjemnie, ale do przeżycia. Nie wymiotowałam, nie mdlałam.

20:00 – czuję jedynie lekki dyskomfort i sporo krwawię, jednak bez skrzepów. Wydaje się, że po wszystkim. Jakoś zleciało, nie było tak źle.

21:00 – idę spać, jestem wymęczona. Krwawienie lekkie jest, ból ledwo wyczuwalny.

Dzień później czuję się super. Krwawienia praktycznie nie ma. Ból zniknął.


Przez cały ten czas wspomagałam się termoforem, była ze mną przyjaciółka. Jeżeli macie jakiekolwiek obawy, nie bójcie się, w 5tc to na prawdę nie była żadna masakra. Nie widziałam żadnych obrzydliwych rzeczy. Przez większość czasu siedziałam na toalecie i był to dobry pomysł, cała krew spływała do toalety i nie musiałam nic oglądać. Jestem wolna i czuję się wspaniale! :)