Strach

Piszę to dzień po wykonaniu aborcji.

Jestem młoda, wieść o ciąży bardzo mnie zszokowała, pierwotnie myślałam, że straciłam okres przez swoją redukcję, którą wprowadziłam zbyt rygorystyczną, jednak udałam się po testy.

Wykonałam 3 testy, każdy pozytywny. Na początku nie wierzyłam, potem wpadłam w histerię, mieliśmy trudny okres z chłopakiem i nie mogłam się nikomu wygadać. Jednak odezwałam się do niego i napisałam.

Nie wiedzieliśmy co robić, jesteśmy za młodzi, studenci na utrzymaniu rodziców. Znalazłam artykuł o poronieniu tabletkami ibuprofen, próbowałam, bez skutku.

Dopiero po tej próbie uświadomiłam chłopaka co zrobiłam i że nie dam rady wychować dziecka. Wsparł mnie.

Zaczęły się objawy, zamówienie pierwszych tabletek. Strona oszustów… Straciliśmy 600 zł.

Objawy się nasilaly, codzienne wymioty ukrywane przed rodzicami, partner się przestał odzywać. A jak się odezwał to zapytał czy z nami koniec, na koniec usłyszałam, że to mój problem.

Zamówiłam więc tabletki po przeczytaniu na forum poleceń z whw oraz wow. Z whw szły długo dlatego na zapas zamówiłam z wow. Dotarły jednak obie w tym samym dniu, jedne po 3 tygodniach, drugie po 6 dniach.

Nie wahałam się, szybko zdecydowałam się wziąć, sama. Ówczesny chłopak chciał wrócić i być przy tym przy mnie. Jednak stwierdziłam, że sobie poradzę sama, nie chciałam go widzieć.

Zaczęłam brać po 24h kolejne tabletki. Pierwsze pół godziny nic, lecz chwilę po silne bóle podbrzusza, które trwały przez godzinę, wiłam się z bólu po łazience, biegunka. Byłam jedynie z ex chłopakiem w kontakcie na fb. Nie polecam bycie samemu w tym czasie, ból cholerny, miałam ochotę dzwonić po pogotowie, myślałam czy pisać do sąsiada aby mnie zawieźli do szpitala. Lecz ciągle starałam się wytrzymać leżąc zwinięta w łazience i trzęsąca się z dreszczy. Jednak brałam przeciwbólowe, jedna przed zabiegiem, druga w trakcie.

Godzinny koszmar, po nim zaczęłam wracać do siebie. Założyłam podpaske i położyłam się do łóżka. Po. 15 min wyszłam do łazienki sprawdzić czy krwawię. Poleciał ze mnie duży strumień, jakby odeszły mi wody, zbyt jasne na krew, ledwo zdążyłam usiąść na toalecie. Zaczęła również mocno lecieć krew, skrzepy różnej wielkości.

Po ciągłym spłukiwaniu krwi, nagle poczułam, że coś ze mnie wypłynęło i wpadło do toalety. Myślałam o zarodku lecz nie byłam pewna. Poleciałam do kuchni po łyżkę, zobaczyłam to. Wpadłam w histerię widząc co zrobiłam. Straszny widok.

Wiem, że będę tego w przyszłość żałować. Jednak nie miałam wyjścia. Nie ten wiek, nie z tym partnerem, nie wychowała bym sama, rodzice mają zbyt duży kredyt aby mnie wspomóc, a moje zarobki ledwo pokrywają życie codzienne.

Jestem osobą, która była przeciwko aborcji, dopóki nie spotkała mnie ta sytuacja.

Dziewczyny, róbcie to tylko w nagłych wypadkach, gdy naprawdę nie ma innego wyjścia. Ja tego bym nie zniosła 2 raz.
Choć nie do końca dociera do mnie cała sytuacja.

Trzymajcie się