Myślę, czuję, decyduję

Jakiś temu zauważyłam, że spóźnia mi się miesiączka. Na początku się w ogóle nie zaniepokoiłam, ponieważ zdarzało się, że okres mi się spóźniał, był też to czas sesji, więc pomyślałam, że może być to spowodowane stresem. No cóż, myliłam się.
Po kilku dniach, ja i mój partner, zaczęliśmy się martwić, więc kupiliśmy test ciążowy. Gdy nadeszła ta chwila, kiedy miałam go wykonać trzęsły mi się ręce, przestałam myśleć racjonalnie, chciałam w nieskończoność przekładać wykonanie testu. Jednak mus to mus. Zobaczyłam dwie kreski. Totalny chill, nie wiem dlaczego, ale tak było. Poszłam powiadomić mojego chłopaka, to samo.
Od razu zamówiłam tabletki z WHW i otrzymałam je po tygodniu. Jescze tego samego dnia wzięłam mifepristone, a po 24h misoprostol. Zaczęło się krwawienie, a razem z nim ból nie do wytrzymania. Po około dwóch godzinach agonii poszłam do toalety, żeby skontrolować ilość krwi. Zaczęłam wymiotować. Znów usiadłam na sedesie. Nagle ból ustąpił, spojrzałam w dół i zobaczyłam pęcherzyk ciążowy. Wielka ulga i kamień z serca. Od razu poczułam, że żyję.
Cieszę się, że podjęłam tą decyzję i, że przez cały czas wspierał mnie w tym mój partner.