Moja trudna decyzja

Decyzję o aborcji podjęłam w ciągu godziny od wykonania testu.  I pewnie zrobiono by mi ją w szpitalu, ale wolałam zapłacić moim zdaniem niewielką darowiznę za brak osądzania i pytań dlaczego? Od lat choruję onkologicznie jestem w remisji i tak zaszłam w nieplanowaną ciążę. Mam jeszcze inne problemy zdrowotne które nie pozwoliły by mi donosić ciąży do końca. I to właśnie one sprawiły że decyzja była natychmiastowa. (poważne ryzyko nawrotu raka i choroba dziecka w wyniku skrajnego wcześniactwa)  Im dłużej trwała ciąża tym bardziej osłabia i zaburza normalną gospodarkę hormonalną mojego ciała. Więc nie czekałam ani chwili. Zamówiłam tabletki WHW szły 10 dni.

W zaplanowanym terminie wzięłam pierwszą tabletkę, po 24h zażyłam kolejne 4. Nie było łatwo bardzo intensywnie krwawiłam. Ale trwało to tylko 3 godziny więc zostałam w domu. Powiem tak do przeżycia.

Następnego dnia napisałam na forum poświęconym aborcji. o tym jak przebiegła akcja i o tym jak przebiegła akcja. Moderator grupy poradził abym pojechała do szpitala bo w moim przypadku łyżeczkowanie może pomóc. (skłonność do bardzo intensywnej miesiączki)Tak też zrobiłam i nie żałuję. Jedyne co to lekarze radzili abym nigdy więcej nie zaszła w ciąże bo będzie dramat. Byłam tam niecałą dobę zrobili łyżeczkowanie i wypuścili do domu.

Dziś jedyne co czuję to strach że w wyniku zawirowań hormonalnych nawróci choroba lub pogorszy się stan tego co cały czas mi dolega. Ogólnie dziękuję wszystkim wam zaangażowanym  w istnienie tej strony w istnienie forum i infolinii. Bez zbędnych pytań mogłam liczyć na pomoc. Nie oceniacie nie zadajecie głupich pytań. Aborcja do 10 tygodnia powinna być w pełni legalna tak samo sterylizacja na życzenie. Koszmarne jest to że kobiety nie mogą decydować o swoim życiu tylko jakiś x decyduje o tym za nas.