Moja aborcja.

Miałam aborcję – tak trudno wypowiedzieć te słowa mieszkając na Podkarpaciu, w wiosce gdzie PiS wygrywa w 70%. Gdzie dzwon Kościoła wybija rytm dnia. Tak, miałam aborcję. Planowaliśmy z mężem 2 dzieci. I tyle dostaliśmy. Bez starań. Decyzja – chcemy dziecko i bach! Pierwszy cykl i ciąża. Niestety mimo używania antykoncepcji w postaci ringów dopochwowych zaszłam w 3 ciążę. Już wtedy miałam myśli o aborcji ale przegadaliśmy z partnerem cały weekend i stwierdziliśmy, że damy radę. I tak było! Po porodzie zmieniłam antykoncepcję na tabletki. Po pewnym czasie miałam kilka dni wymiotow. Pewnie zwymiotowałam tabletki, bo okres zaczął się spóźniać. Test wyszedł pozytywny. Złość, wściekłość, bezsilność i wiedza, że nie damy rady. 4 dzieci to za dużo na nas. I tak jak wcześniej, przegadaliśmy temat. Decyzja – aborcja na Słowacji. Mamy tylko 2 godziny jazdy. Zrobimy sobie z dziećmi wycieczkę. Gdy już mieliśmy wszystko umówione Słowacja zamknęła granicę. Masakra. Ile ja łez wylałam, że to już koniec mojego życia zawodowego. Wtedy trafiłam dzięki Anji Rubik na profil Dziewuchy Dziewuchom a tam już krok do Aborcyjny Dream Team. Wypełniłam ankietę na WHW, wpłaciłam darowiznę. Ten tydzień czekania na tabletki to był koszmar. Granice pozamykane, myśl czy ten list dojdzie na czas czy nie, bo to już był 7 tydzień. I Doszedł. Nigdy nie byłam bardziej przejęta niż wtedy. Zawieźliśmy dzieci do babci aby przejść przez to we dwoje. Byłam przerażona, tyle się mówi o traumie, o potwornościach związanych z aborcją A ja oprócz zimnicy dostałam tylko trochę bardziej bolesnego okresu i tyle. Bardziej obfitego, ale tylko okresu! Zmieniałam podpaski doszukując się zarodka w skrzepach ale nie znalazłam nic co przypominałoby człowieka. Przez tą cała propagandę na temat aborcji zostaliśmy miło zaskoczeni, że to wcale nie wygląda tak starsznie. Płakaliśmy oboje że szczęścia i ulgi. Minął już rok, nie mamy traumy z tego powodu, nie rozmyślamy o tym, bo nie stało się nic złego. Stało się DUŻO DOBREGO. Aborcja bez granic w Polsce oszczędziłaby kobietom stresu wynikającego z załatwianiem wyjazdów, czekania na tabletki itd. Kochana, jestem z Tobą! Miałam aborcję!