Czeski sen

Może zacznę nietypowo, mam dwóch synów, kocham ich ponad wszytsko ale… Mają różnych ojców, życie, trudno, coś nie wyszło wkoncu postanowiłam być sama… Aż do pewnego momentu.

Pojawił się on, dał mnie i chłopaka dużo miłości, poczucia bezpieczeństwa, on i jego rodzina, wszystko super.

Planowanie przyszłości- uznaliśmy oboje że nie chcemy dzieci więcej, chłopacy są już na tyle wychowani że nie chcemy bawić się w pieluchy, wstawanie, mamy pracę i możemy robić co chcemy.

23 listopada 2020-powinnam dostać okresu, nie mam, pewnie ze stresu, miałam już nie raz tak że spóźniał się o dzień lub dwa.

25 listopada 2020- zrobiłam test, jeden, drugi, trzeci… Ziemia osunęła mi się pod nogami. Dwie kreski, płacz, histeria, co teraz?! On jest w pracy, wie o wszystkim, próbuje uspokoić, pocieszyć że damy radę, jakoś oboje z tego wybrniemy, wie jaka jest już moja decyzja. Była przy mnie moja ciocia a zarazem najlepsza przyjaciółka która wiedziala że ciąża równa się z tym że popadnę w mega depresję, że nie chce, nie dam rady… Znalazłam numer do kliniki w Czechach.

25 listopada 2020 wieczor-

On wrócił z pracy, widział mnie w stanie takim jak jeszcze nigdy, w domu nie posprzątane, dzieci na obiad zjadły gotowca bo nie miałam sił. Przytulił mnie, wspierał i poparł moja decyzję.

4grudnia 2020

Jedziemy do Czech, udało nam się zdobyć pieniądze, nie mam nawet w sobie emocji nie mam smutku, złości, jestem obojętna, on zeatresowany, nie znamy miejsca, ludzi. Na 14.15 musimy być na miejscu.

Godz. 16 jestem już po wszystkim, razem z innymi dziewczynami z Polski. Poczułam ulgę i wiem że to była najlepsza decyzja w naszym życiu.

20 lutego 2021

Jesteamy dalej razem szczęśliwi jak nigdy.