Aborcja

Hej,

Chciałam wam opowiedzieć swoją historie. Sadzę iż jest to bardzo ważne kiedy nie ma się wsparcia, a decydujecie się na aborcje. Dzięki innym historią kobiet człowiek nie czuję się z tym sam i można poznać historie innych kobiet jak one reagowały na tabletki i w ogóle.

Mój okres nie jest regularny więc nie martwiłam się jak się spóźniał kilka dni – w końcu u mnie to norma. Zawsze przed okresem bolały mnie piersi, tak jak mnie wtedy bolały. Myślę sobie, że lada dzień dostanę. Po dwóch tygodniach od spóźniania się okresu zaczęłam się zastanawiać co jest nie tak. Żadnych innych dolegliwości jak wymioty, poranne mdłości – nic, tylko ból piersi. Pojechałam do apteki po test, zrobiłam dwie kreski- nie wierzę. Był to dla mnie szok, niedowierzanie, jak to możliwe, że jestem w ciąży (tym bardziej, że zabezpieczałam się- prezerwatywa) Za dwa dni kupiłam znowu test i zrobiłam rano i wieczorem – znowu dwie kreski. Poinformowałam o tym mężczyznę z którym byłam 5lat. Stwierdził, że on nie jest gotowy na to dziecko i co dalej. Powiedziałam mu, że to nie jego sprawa i ja sobie poradzę, a on niech spada- i bardzo dobrze, zero zaangażowania z jego strony, tylko myślenie o własnym tyłku, zero wsparcia nic. Bo to dla niego był kłopot- żałosne. Wiedziałam, że z tym facetem nie chce mieć nic wspólnego i to jest moja decyzja co postanowię.

Omówiłam się do lekarza, który potwierdził, że jestem w ciąży 8-9 tydzień.  Totalne przerażenie, co ja zrobię sama z dzieckiem – przecież ten palant nie będzie maił prawa do niego. Wiedziałam od samego początku, że nie mogę urodzić tego dziecka, że sobie nie poradzę (głównie finansowo, do tego pandemia gdzie praca dziś jest jutro nie ma). Przecież nie mogę narazić dziecka na to, że mnie nie będzie stać na kupienie np pampersów. Zaczęłam szukać w internecie pomocy co dalej i znalazłam stronę women help women. Napisałam do nich, wypełniłam formularz, wpłaciłam 75 euro tak jak pisali. I teraz czekanie a co jeśli paczka nie przyjdzie? Przyszła bardzo szybko, w sylwestra wpłaciłam pieniądze a po tygodniu tabletki przyszły (patrząc na nowy rok, trzech króli to przyszły szybko)

W piątek o 17 połknęłam 1 tabletkę tak jak pisano. Nic się nie działo, żadnych efektów ubocznych. Po 24h zażyłam 4 tabletki po 2 po każdej stronie. Byłam wtedy sama, nie miałam nikogo żebym mogła prosić o wsparcie. W razie jakby coś się działo to mogłam zadzwonić pod numer do Kobiet w sieci i Aborcyjny Dream Team – nie potrzebowałam dzwonić. Po upływie 30 minut to co się nie rozpuściło popiłam wodą i połknęłam. Dla bezpieczeństwa wzięłam tabletki przeciwbólowe ibuprofen bo najlepszy. Po ponad godzinie zaczął boleć mnie brzuch (bardziej niż przy okresie, a raczej okres mam bolesny). Poszłam do toalety, zwymiotowałam tylko raz, pojawiła się biegunka, i po chwili zaczęła lecieć krew.  Najpierw delikatnie leciało. Ból brzucha się nasilił, pod nogi podłożyłam sobie miskę żeby nogi były bliżej brzucha. W pewnym momencie zabolało bardziej i poszłam jak coś wychodzi, spada – dużo krwi było. Nie patrzyłam co to było to nie chciałam. Na toalecie siedziałam z godzinę jak pojawiła się krew. Potem gdy już wyleciało ze mnie to były skrzepy, i jak skrzep wydostawał się to bolało bardziej. Wzięłam  jeszcze ibuprofen. Bolało mnie może tak do 23, widać do toalety tylko widziałam skrzepy- za tym pierwszym razem jak czułam to nie chciałam patrzeć co to jest. Położyłam się spać  i usnęłam. Rano budząc się czułam się jakoś inaczej, ból piersi ustąpił, a ból brzucha był taki jak przy normalnym okresie. Krwawiłam przez ponad 2 tygodnie, raz było większe krwawienie raz mniejsze. Opisałam wszystko womem help i odpisali, ze wszystko poszło dobrze. Po miesiącu poszłam do lekarza żeby mnie zbadał czy wszystko jest ok i nie było śladu po ciąży.  Lekarz stwierdził samoistne poronienie. Wszystko wyczyściło się samoistnie.

Co teraz czuję po ponad 1,5 miesiąca od aborcji? Ulgę, spokój, radość, szczęście. Od samego początku wiedziałam, że nie mogę mieć tego dziecka i nie żałuję swojej decyzji. Gdy dowiedziałam się i lekarz potwierdził ciążę nie czułam więzi bo wiedziałam, że to nie jest ten moment na dziecko i nie z tym facetem, Była to moja decyzja, nikt nie wie że miałam aborcje. Nikt nie wiedział, że byłam w ciąży oprócz tego kolesia (który zniknął z mojego życia raz na zawsze)  i lekarza. Cieszę się, że znalazłam i trafiłam na stronę womem help bo tak nie wiem co bym zrobiła. Wiem, że kiedyś znajdę odpowiedniego faceta co mnie będzie kochał, szanował, i zostanę jeszcze matką. Na ten moment było to nie możliwe. A facet, który okazał się dupkiem – nie mam z nim kontaktu, nie ma sensu tracić czas na kogoś kto ma nas gdzieś.

Nie bójcie się kochane aborcji. Mamy taki nasz kraj, że wszystkiego nam zakazują. To do nas należy decyzja i to my powinnyśmy mieć prawo. Ja przeprowadziłam ją sama w domu bo nie miałam w nikim wsparcia, wszystko poszło ok. Jestem spokojna bo wiem, że w tym momencie to była bardzo dobra decyzja.