Odzyskałam swoje życie

Hej kochane, mam na imię Ola. Mam 23 lata. Studiuje, nie mam zbyt wiele pieniędzy więc ciąża to byłaby głupota. Pochodzę z małej miejscowości na wschodzie. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie mnie dotyczyć ta sytuacja ale jednak.

Zakochałam się, facet okazał się diabłem w ludzkiej skórze, narcyzem, bałam się go. I nagle bum, dwie kreski. 6 tydzień. Gdy dowiedział się o ciąży powiedział mi, że nie chce ze mną być. Zostawił mnie z tym. Myślę sobie no to pięknie. Zostanę sama z dzieckiem. Wiedziałam, że w takiej sytuacji chce aborcji, nie chciałam byś samotną młodą mamusią, na którą w rodzinie będą się krzywo patrzeć. Miałam wielkie wsparcie w mamie. Tylko ona wiedziała.

Oczywiście pierwsze co zrobiłam ze stresu to zamówiłam od jakiegoś gościa z internetu tzw ‘zestaw poronny’ za 300 złotych. Arthrotec był prawdziwy ale Ru wiadomo, że nie. Wzięłam, trochę krwi poleciało i nic. Ja załamana, mama też. Znalazłyśmy stronę Women Help Women. Bez długiego namysłu napisałam do dziewczyn, wpłaciłam 75 euro. Na drugi dzień wysłano mi tabletki. Zostałam powiadomiona, że przyjdą luzem w woreczkach ze względu na bezpieczeństwo. Przyszły po 6 dniach także szybciutko.

Wzięłam pierwszą tabletkę mifepristone od razu, nic specjalnego się nie działo. Po 24 godzinach wzięłam 4 tabletki mizoprostolu tak jak w instrukcji. Na 30 minut. I sie zaczęło. Od razu zaczęłam krwawić i mieć skurcze. Usiadłam na toalecie, chwilę posiedziałam i poczułam jak coś ze mnie wypłynęło. Wzięłam to do rąk i wiedziałam, że to już koniec. Biały, galaretowaty pęcherzyk, miał około centymetr. Skurcze miałam jeszcze przez kilka godzin. Brałam ketonal, inaczej nie wytrzymałabym z bólu.

Poczułam ulgę, WIELKĄ ULGĘ. Było mi lżej na sercu. Nie bójcie się, jeśli nie jesteście gotowe, nie chcecie dziecka to piszcie do dziewczyn. One wam pomogą tak jak pomogły mi. Będzie dobrze!