Francja

Hej,

Mam na imię Malwina. Ta ciąża była planowana. Jednak partner zmienił zdanie i dziecka mu się odechciało w momencie, gdy test pokazał 2 kreski… Byłam w szoku. Kilka dni zastanawiałam się co robić, aż w koncu zdecydowalam sie usunac. Nie czulam sie na silach by wychowywac dziecko sama. Bylam nieziemsko wkurwiona na partnera, zalezalo mi na tym by dziecko bylo chciane i oczekiwane przez nas obojga…

Mieszkam we Francji, gdzie mam dostep do bezplatnej aborcji na zyczenie. Zglosilam sie do centrum zajmujacego sie zdrowiem reprodukcyjnym, gdzie wskazano mi ginekologa, ktory wykonal USG (potwierdzono 5 tydzien ciazy- kwalifikowalam sie wiec do aborcji farmakologicznej). Nastepnie po rozmowie z polozna, ktora wyjasnila mi jak wyglada procedura, jakie sa mozliwe skutki uboczne przyjecia tabletek, podpisalam odpowiedni papier, ze jestem swiadoma konsekwencji swojej decyzji i zamierzam przerwac ciaze. Otrzymalam tez troche materialow do poczytania- glownie na temat antykoncepcji oraz wsparcia psychologicznego, do ktorego mialam prawo.

Polknelam pierwsza dawke lekow na miejscu- mifepristone (powodowuje on obumarcie zarodka) Pojechalam do domu. Przez pierwsza dobe nie dzialo sie nic. W drugiej dobie zaczelam krawic bardzo obficie. Nic nie bolalo… nie mialam skurczy. Po 48 godzinach zglosilam sie do szpitala- taka jest procedura we Francji. Tam polozna wskazala mi pokoj na oddziale. Otrzymalam wtedy dawke mizoprostolu- srodka, wywolujacego skurcze macicy i wydalenie martwego zarodka. Podano mi rowniez sniadanie, kawe. Skurcze byly silne i bardzo bolesne. Dostalam wtedy leki przeciwbolowe. Lezalam w lozku, ogladalam telewizje. Co jakis czas zagladala do mnie polozna, by zapytac jak sie czuje. Po poludniu przyszedl lekarz i stwirdzil, ze moge wracac do domu. Krwawilam przez 2 dni. 8 dni po zabiegu ponownie musialam zglosic sie na kontrolne USG. Macica byla oprozniona, nie trzeba bylo lyzeczkowac.

Nigdy nie zalowalam swojej decyzji. Po aborcji poczulam ulge, sile. Poczulam sie wolna, niezalezna, szczesliwa, ze moge kierowac swoim zyciem, ze zyje w kraju, ktory mnie szanuje. Gdzie jestem po prostu czlowiekiem.