Trudny czas

Mam stałego partnera,mieszkamy razem, jesteśmy 10 lat. Jakoś specjalnie nie staraliśmy się o dziecko, poprostu stwierdziliśmy co będzie to będzie, udało się za pierwszym razem. Dwie kreski,wielka radość pierwsze wizyty u ginekologa były ok.

W pierwszych badaniach prenatalnych wyszło ryzyko zespołu downa 1:200, usg było ok , wszystkie pomiary w normie , test pappa namieszał. Pojechałam jeszcze raz zrobić usg prenatalne do innego lekarza, również nie zauważył nieprawidłowości.

Jednak wykonałam test NIPT, zespół downa wykluczył lecz wyszła delecja chromosomu. Amniopunkcja i czekanie na wynik, ok 19 tc z usg przyszedł wynik amnio,który potwierdził wadę. Z miesiączki to już wychodził 21 tc i zaczęła się moja walka z czasem. Wszystkie dokumenty załatwiłam jednego dnia z moja dr prowadząca która mi dużo pomogła.

Najpierw musiałam uderzać do szpitala w Bydgoszczy, niestety tam mi zabiegu odmówiono,ordynator nawet nic nie wspomniał o klauzuli sumienia tylko nie wykonał zabiegu bo na usg nie było widać wad u płodu i stwierdził ze ciąża jest za duża. Jego zachowanie i stosunek do mnie byl karygodny. Poprostu cham i burak.

Ostatecznie za pomocą Federy trafiłam do szpitala w Warszawie, gdzie dokonałam terminacji. Samo przerwanie ciąży nie było dla mnie bardzo straszne i nie mam traumy,bardziej jest we mnie taki zal,ze stało się to mi , ze moje dziecko było chore …  Tam w szpitalu nikt mnie nie trzymał za rękę , ani nie głaskał po głowie ale odbyło się to w miarę godnie, nikt nikogo nie oceniał . W najbliższym czasie będę znów starać się o dziecko mam nadzieje,ze wszystko przebiegnie dobrze .