Stres przed ulga po

Cześć. Zdecydowałam się opowiedzieć tu moją historie ponieważ reszta ich tutaj dawała mi ogromną siłę, odwagę i przeświadczenie o tym, że nie tylko ja stanęłam przed tym wyborem. Właściwie przed jego brakiem. Mam 22 lata, okres zawsze regularnie co do dnia wiec gdy tylko się spóźniał podejrzewałam co się święci i zrobiłam test. Pozytywny. Niedowierzanie – a pewnie jakiś wadliwy, przecież to niemożliwe. Pojechałam szybko po kolejne dwa- również pozytywne. Załamanie, panika, płacz, dreszcze – tak wyglądała moja reakcja, nie mogłam się pozbierać kilka dni. Oczywiście byłam zawsze przekonana o tym, że jeżeli wpadniemy to rozwiązanie jest jedno- tabletki. Mój partner- przeciwnik aborcji, o niego martwiłam się najbardziej lecz po kilku rozmowach zmienił zdanie, stwierdził, że mi pomoże przez to wszystko przejść. Zamówiłam tabletki z WHW, przyszły po ponad tygodniu. Ten okres był najgorszym okresem mojego życia, byłam w 6 tygodniu ciąży, mdłości, brak apetytu, ciagle zmęczenie- chciało mi się jedynie płakać z tego, w jakiej sytuacji się znalazłam. Dzień przed zażyciem tabletek zaczęłam się wahać, bać, że tabletki nie zadziałają, że skończy się to gorzej, czy będę w stanie spojrzeć w lustro. Po czasie oczywiście tabletki wzięłam, po mifepristone czułam się dobrze, 24h po zażyciu zaczęłam krwawić- ale normalnie, tak jak przy okresie. Wtedy zażyłam misoprostol. Już po 30 min, kiedy prawie w całości tabletki się rozpuściły w mojej buzi zaczęłam czuć ich działanie. Nudności, straszne skurcze brzucha. Pamietam jedynie leżenie na podłodze i zwijanie się z bólu. Była lekka biegunka i wymioty. Ale trwało to 25 minut. Po tym czasie nastała wielka ulga i dobre samopoczucie. Miałam przez ten cały czas ubraną popaskę wiec po odczuciu ulgi, miałam siłe aby pójść do toalety- zobaczyłam wielki skrzep a obok niego zarodek. Po dłuższej chwili ulgi rozpoczęły się kolejne mocne skurcze- trwały z 2 godziny. Ale były one do przeżycia! Ratowałam się w trakcie ibupromem max niestety w moim przypadku nie podziałał. Dopiero po zażyciu ketonalu spokojnie zasnęłam. Krwawiłam całą noc- nie super obficie ale jak podczas pierwszych dni miesiączki. Drugi dzień był bardzo ciężki psychicznie ale dzisiaj, kiedy już mija trzeci dzień – czuje, ze w końcu odzyskałam siebie, swoje samopoczucie, radość z życia. Wiem, że to nie był odpowiedni czas na dziecko- brak pieniędzy, chwialna sytuacja robocza, niepewny związek. Dziewczyny, jeśli jesteście zdecydowane – nie bójcie się. Ból trwa chwile a po nim następuje wielka ulga.