Myślałam ze jestem z tym sam

Cześć osoby z macicami!
podziele się moją historią miałam to szczęście w nieszczęściu, ze mieszkałam wtedy w Holandii.
Spotykałam się tam z pewnym chłopakiem, nic szczególnego jak się później okazało ale po tym właśnie chłopaku zostało coś więcej…

Przez dłuższy czas nawet na myśl mi nie przyszło, że jestem w ciąży. Mówiąc szczerze bardzo dużo pracowałam, uczyłam się języka i nawet nie zauważyłam, ze moja miesiączka się spóźnia. Dotarło to do mnie dopiero w momencie kiedy miałam ochotę na wszystko o czym pomyślałam. Jadłam bardzo dużo, bardzo dużo co do mnie było niezbyt podobne. Tego obrzydliwego poranka obudziłam się ze strasznymi nudnościami. Zrobiłam kilka testów tego samego dnia- kazdy pozytywny. Dzień później pojechałam do lekarza pierwszego kontaktu. Tam zrobili mi kolejny test który tylko potwierdził to co wcześniejsze. Po usłyszeniu tej wiadomości wybuchnęłam płaczem. Lekarka zapytała jak się z tym czuje, co chce zrobić. Oczywiście powiedziałam, że nie chce dzieci, że to wpadka na którą nie jestem gotowa. Jestem sama w obcym kraju bez jakiejkolwiek pomocy. Dostałam od niej numery telefonów do klinik aborcyjnych. Bez żadnego problemu udzieliła mi informacji co mam dalej zrobić. Oczywiście tego samego dnia zadzwoniłam do pierwszej jednak tam odmówili mi pomocy bo było już za późno i pokierowali mnie do kolejnej kliniki. Tam telefonicznie załatwiłam sobie wizytę która miała odbyć się za 4 dni. Całkowicie sama, pociągiem pojechałam do tej kliniki na pierwszą konsultacje.  Było już za późno na tabletki. Wizyta trwała łącznie może 20 minut. Rozmowa z lekarzem, usg, wypełnienie kilku papierków i ustalony dzień w ktorym wykonany zostanie zabieg. Wróciłam do domu i poczułam ulgę. Wcześniej nie mogłam się na niczym skupić, czułam się okropnie, nie miałam nikogo komu mogłabym się wygadać. Bałam się tego co stanie się dalej. Ze dowie się moja mama która nie przeżyłaby tej informacji. Ze do końca życia będę wytykana palcami… Tydzień później wróciłam do kliniki na zabieg. Znowu pociągiem prawie 60km, znowu całkowicie sama. Bałam się i czułam radość w tym samym czasie. Po wejściu znowu konsultacja z lekarzem, usg, kilka papierków do wypełnienia i pobranie krwi. Trafiłam na sale z kilkoma młodymi dziewczynami. Nie mówiłam biegle po holendersku za to one mówiły po angielsku. Rozmawiałyśmy o pracy, o tym jak się czujemy i ze żadna z nas nie żałuje decyzji. Byłyśmy dla siebie wsparciem w tym czasie. Później przyszła pielęgniarka która również była dla mnie wielkim wsparciem. Rozmawiała ze mną jak z koleżanka pytając nawet SKĄD MAM TĄ PIĘKNA TOREBKĘ KTÓRA MIAŁAM NA SOBIE!! Dla mnie w tamtym momencie było to czymś niesamowitym. Po około 30 minutach na sali wspólnej zostałam zawołana na zabieg. Położyłam się na fotelu, dostałam zastrzyk i zasnęłam kilka chwil później. W tym samym czasie pielęgniarka głaskała mnie po głowie i życzyła mi miłych snów! Obudziłam się po wszystkim i czułam się wspaniale. Dostałam tabletki przeciwbólowe, sok, ciastka i tak spędziłam jeszcze około 2 lub 3 godzin w klinice. Krwawiłam bardzo mocno i bolał mnie brzuch. Poza tym nie odczuwałam już żadnego innego bólu czy wyrzutów sumienia.
Wychodząc z kliniki byłam niesamowicie szczęśliwa. Chciałam płakać gdy poczułam tą ulgę. Wróciłam do domu pociągiem znowu sama. W drodze powrotnej odebrałam receptę którą dostałam w klinice, zrobiłam zakupy i wróciłam do domu.
Caly zabieg wspominam naprawdę dobrze. Mimo, ze byłam tam całkowicie sama i nikt nie wiedział co właśnie robię czułam tam gigantyczne wsparcie w tych obcych dziewczynach, w tej pielęgniarce która głaskała mnie po głowie. Cieszę się, że mogłam dokonać aborcji legalnie, za darmo i w pięknej, profesjonalnej klinice otoczona wsparciem. Chciałabym, żeby kiedyś w Polsce każda z nas miała ten wybór. Żeby żadna z nas nie czuła się przez to gorsza, odrzucona i nie bała się o tym powiedzieć! Ja nadal trzymam to w tajemnicy i nie wiem czy kiedykolwiek ktoś się o tym dowie. Jednak wiem, że wtedy to był jedyny i najlepszy wybór.