Zwyciężać jak Argentynki!

Wielki dzień dla Argentyny i aborcji – po 99 latach w końcu przyszedł czas na zmianę antyaborcyjnego prawa.

Po dwunastogodzinnej debacie, o 4 nad ranem czasu argentyńskiego senat zagłosował za dostępem do bezpiecznej i darmowej aborcji stosunkiem głosów 38 (za) do 29 (przeciw). 4 osoby były nieobecne, 1 wstrzymała się od głosu. 

Zapewne pojawią się pytania czemu w Argentynie się udało, co było ich receptą na sukces. Od lat śledzimy argentyński ruch aborcyjny i jest on dla nas wielką inspiracją. Pomimo olbrzymiej odległości geograficznej, to zawsze było nam do nich emocjonalnie blisko.

 

 

Poniżej znajdziecie kilka strategii użytych w Argentynie, które naszym zdaniem mogą okazać się pomocne w naszej walce.  

 

1. Nie poddawać się

W ciągu ostatnich 15 lat to była dziewiąta próba liberalizacji dostępu do aborcji i w końcu okazała się skuteczna. Dwa lata temu, dokładnie 9 sierpnia 2018 działaczki na ulicach Argentyny ocierały łzy słynnymi zielonymi chustkami. Po dwunastogodzinnej debacie i kilkudniowym milionowym proteście senat odrzucił ustawę legalizującą aborcję kilkoma głosami. Lokalne feministki pisały, że to było jak cios w serce, ale zapowiadały, że wrócą na ulicę jeszcze silniejsze i głośniejsze. Słowa oczywiście dotrzymały. Jednocześnie pamiętały o swoich poprzedniczkach a posłanki i senatorki wspominały te, które walczyły przed nimi i tej zmiany nie doczekały. 

2. Aborcja to kwestia sprawiedliwości społecznej i ekonomicznej

Kilkanaście dni po fatalnej decyzji senatu w 2018 roku, zdarzyło się coś strasznego, co na nowo wzburzyło zieloną falę. W związku ze śmiercią Elizabeth, która zmarła na skutek powikłań po niebezpiecznej aborcji, na ulicę Beunos Aires znowu wyszły tłumy, a wśród nich rodzina Elizabeth i organizacje feministyczne walczące o bezpieczną, legalną i darmową aborcje w Argentynie. Darmową, bo tylko brak opłat za aborcje, jest w stanie zapewnić równy dostęp do zabiegu przerwania ciąży dla wszystkich. Argentyński ruch feministyczny zawsze uparcie przypominał, że aborcja jest kwestią sprawiedliwości ekonomicznej i  musi być darmowa, bo tylko wtedy jest realnie dostępna. Darmowa aborcja była dla argentynek postulatem nie do odpuszczenia. Szacuje się, że w Argentynie przeprowadza się 354, 627 nielegalnych aborcji rocznie, co oznacza 984 aborcji dziennie i 41 na godzinę. W rezultacie około 70 200 osób jest hospitalizowanych każdego roku. Zdecydowaną większość tych wymagających hospitalizacji, stanowią osoby gorzej uprzywilejowane finansowo. 

3. Pomagać sobie w aborcjach i uprawiać partyzantkę aborcyjną

Socorristas czyli ratowniczki to od początku naszego działania jedna z naszych największych aborcyjnych inspiracji. 

 

aTo tak zwane towarzyszki w aborcjach, które trzęsą całym argentyńskim podziemiem aborcyjnym, a zaczynały tak samo, jak my. Powstały kilka lat temu jako mała lokalna inicjatywa. Szybko rozrosła się do rozmiarów ogólnokrajowej sieci, w której aktualnie są 54 kolektywy w całej Argentynie. Namiar na Socorristas możesz znaleźć wszędzie – na chodnikach, ścianach kościołów, publicznych toaletach.  

Tylko między styczniem a czerwcem 2020 roku towarzyszyłyśmy 8 967 kobietom, lesbijkom, transmężczyznom i osobom niebinarnym przy decyzji o przerwaniu ciąży – poinfomowały na swoim facebooku Socorristas. 

Rok temu przy wsparciu Women Help Women  opublikowały manual z informacjami, jak robić aborcję w drugim trymestrze lekami, jak wspierać. Co roku organizują wielki kongres, na którym wymieniają się informacjami, sieciują się. Zbudowały system w systemie, gdzie odwraca się dynamika władzy. W Polsce też musimy to zrobić, bo zakaz aborcji oznacza niesprawiedliwość społeczną, a naszym obowiązkiem jest wspierać się w aborcjach, nawet jeśli państwo uważa to za przestępstwo czy czyn naganny. 

Wy też możecie robić taką partyzantkę. Na facebooku Marszu dla Bezpiecznej Aborcji znajdziecie dokładną instrukcję jak stać się jej częścią. 

4. Odważne polityczki i prawda o aborcji w parlamencie

Oglądałyśmy debatę w argentyńskim parlamencie zarówno w 2018 roku, jak i teraz. Uderzyło nas to, że w przeciwieństwie do polskiej debaty parlamentarnej, w Argentynie naprawdę mówiło się i mówi o aborcji. Nie o abstrakcyjnych wartościach, ale o tym, że aborcja się dzieje, a prawo powinno być dostosowane do rzeczywistości i odpowiadać na potrzeby społeczne. Niezwykle wzruszające były wypowiedzi senatorek, które opowiadały o codziennych doświadczeniach wielu Argentynek. 

Szczególnie nam zapadły w pamięć wypowiedzi kilku senatorek i senatorów. Poniżej kilka z nich.

Maria Eugenia Catalfamo: Kiedy mówię o (niebezpiecznym) podziemiu aborcyjnym, to nie chodzi mi o aborcję domową. Za nią jestem wdzięczna.

Sylvia Sapag: dziś podejmijmy decyzje z miłości i siostrzeństwa. 

Brenda Stolze, 2018: Państwo porzuca osoby, które robią aborcje, my nie. I właśnie dlatego tworzymy sieci, które pozwalają wspierać w akceptujący, etyczny i czuły sposób kobiety i inne osoby decydujące o swojej ciąży.

Ciekawy głos miał Sergio Leavy odwołujący się do Boga i ojczyzny, który powiedział, że głosuje za projektem, bo jego głos może uratować życie a Bóg i miłość do kraju mu to nakazują. Pokazuje to, że wie, aborcja to nie kwestia wiary lub jej braku, ale realne życie.

Mariano Recalde mówił wprost: to nie jest debata o tym, czy ktoś jest za aborcją czy przeciw, ale o tym, że jest to kwestia zdrowia publicznego i sprawiedliwy kraj, w którym dzieci nie rodzi się z przymusu.

Wiele senatorek płakało przywołując historie poszczególnych osób. Silvina Larraburu i Nora Gimenez wprost mówiły o tym, że zakaz aborcji i narażanie osób na zabiegi niebezpieczne wpływa na całe społeczeństwo, na rodziny, na wszystkich i trzeba z tym wreszcie skończyć.

Oczywiście były też głosy odwołujące się do praw człowieka. Co ciekawe – były one również osadzone w wartościach społecznych. Mówiono wprost – jesteśmy stroną tych umów, całego dorobku różnych systemów (ONZ i interamerykańskiego), nie wolno na tego ignorować i udawać, że tego nie ma. Musimy wypełniać te zobowiązania. 

5. Misoprostol w naszych rękach

Argentynki wiedzą, że nie należy straszyć aborcją farmakologiczną w domu, za to warto szerzyć wiedzę o  poronnym działaniu misoprostolu. 

Bezkompromisowa, oparta na radykalnej empatii, partyzantka (ratownictwo) Socorristas to strategia oporu oraz zmiana kulturowa, to oddanie aborcji w ręce osób w ciąży. Osoba w ciąży jest jedyną, która decyduje kiedy, za pomocą jakiej metody oraz przy wsparciu kogo chce mieć aborcję. Pomocnictwo w aborcji natomiast widziany jest jako obowiązek sumienia, w jaskrawym przeciwieństwie do klauzuli sumienia nadal obecnej w tradycjonalnych systemach zdrowotnych. 

 

6. Zmieniać język i mówić o aborcji dobrze

Argentyński ruch feministyczny odrobił lekcje ze stygmatyzacji aborcji. Doskonale to widać po zmianie głównego hasła kampanii, które powstało niemal 30 lat temu i kiedyś brzmiało:

„Edukacja seksualna, żeby decydować. 

Antykoncepcja, żeby nie robić aborcji. 

Aborcja, żeby nie umierać.” 

Całkiem niedawno za sprawą aktywistek z Meksyku i Wenezueli hasło zostało przerobione na niestygmatyzujące i afirmujące. Przyjęło  się również w Argentynie.

Teraz brzmi tak:

„Edukacja seksualna, żeby wiedzieć.

Antykoncepcja, żeby doświadczać, cieszyć się. 

Aborcja, żeby decydować.”

 

To ważne, żeby walcząc o aborcję dostosować język do zmieniającej się rzeczywistości.

Argumenty z lat 90 brzmią łagodnie i mogą wydawać się skuteczne, ale nijak przystają do codzienności aborcyjnej. Aborcja nie musi być przedstawiana jako mniejsze zło, które czasem jest konieczne. Nie powinniśmy chcieć dostępu do aborcji z litości, ale dlatego, że jej potrzebujemy, że ją robimy, że jest częścią naszego życia a my  zasługujemy na  zaufanie, poważne traktowanie.

7. Bawić się radykalnym protestem

Protest nie musi być pomapatyczny i superpoważny, żeby był skuteczny. Emma Goldman mówiła  “jeśli nie mogę tańczyć, to nie jest to moja rewolucja”, a  Argentynki pokazały, że wspólny śpiew, taniec, a nawet piłka nożna może być elementem demonstracji. Uliczny karnawał, protest niepozbawiony prześmiewczego tonu, prowadzi do podważenia konwenansowych autorytetów i wartości. Elementem charakterystycznym argentyńskich protestów była nie tylko zielona chusta, ale też wspólne śpiewanie, zielone świece dymne i nocowanie na ulicach w trakcie debaty parlamentarnej. One dosłownie nie dały o sobie zapomnieć a przy tym można było odnieść wrażenie,  że bawią się tym, że są na tych ulicach razem. 

8. Prawo jest nic nie warte bez faktycznego dostępu do aborcji

Towarzyszki aborcyjne wiedzą, że aborcja musi być przede wszystkim dostępna, bo nawet liberalne prawo do aborcji jest nic nie warte, jeśli nie gwarantuje dostępu do aborcji wszystkim tym, które aborcji mogą potrzebować. Prawo też nie powinno stygmatyzować osób, które decydują się przerwać ciąże poza formalnym systemem i czynić  je przestępczyniami.

Wczoraj sieć Soccorostas opublikowała oświadczenie, które  chcemy zacytować w całości, bo uważamy, że może to być wskazówka dla naszego krajowego ruchu. 

“Jako towarzyszki w aborcjach, uważnie śledzimy ten historyczny proces dla legalizacji aborcji w Argentynie, który niewątpliwie otwiera ścieżki legalizacji również w innych krajach kontynentu. 

Wzywamy wszystkie osoby, którym towarzyszymy oraz wszystkie osoby, które towarzyszą innym, aby wzięły udział w akcjach wszystkich 21 organizacji naszej sieci, aby śledzić debatę i rozpowszechniać wszystko, co się dzieje za pomocą wszystkich możliwych środków przekazu.

Towarzysząc w decyzjach o aborcji z pewnością nie uznajemy, że ten cel jest lub będzie naszym celem ostatecznym, jednak świętujemy legalizację aborcji i to, że kiedyś będzie zagwarantowany do niej dostęp dla każdej osoby.

Podkreślamy, że konieczne jest poszerzanie warunków depenalizacji i legalizacji, przede wszystkim w zakresie dostępu do bezpiecznych i uważnych na potrzeby świadczeń.

Jesteśmy również przekonane o tym, że legalizacja aborcji nie wpływa na potrzebę aborcji i dlatego zwracamy się z prośbą do klasy politycznej, aby nie używać bezpodstawnych argumentów, które nie mają nic wspólnego z potrzebami osób, które decydują się na przerwanie ciąży.

Apelujemy, aby ustanowić prawo, które jest odpowiedzią na to, jak różnorodne są okoliczności, w których osoby decydują się na przerwanie ciąży i nie ignorować faktu istnienia aborcji, a tym bardziej nie potępiać tych, które decydują się ją robić w warunkach niebezpiecznych i bez dostępu do systemu ochrony zdrowia. 

Jesteśmy świadome, że praca sieci wsparcia w samodzielnych aborcjach nie zawsze jest wystarczająca i dlatego postulaty, by państwa przyjmowały prawa podobne do tego, jakie teraz jest dyskutowane w Argentynie są niezbędne i pilne.

Ustawy aborcyjne nikogo nie zmuszają do aborcji. Chodzi o to, aby aborcja nigdy więcej nie była uznawana za przestępstwo.

Chcemy wolnej aborcji, bez żadnych przesłanek, w oparciu o sprawiedliwość społeczną, szczęście, przyjemność i radość. Niech żyje zielona chustka, która sprawi, że to będzie możliwe!”

Co zakłada  ustawa regulująca dostęp do aborcji? 

Nowa ustawa regulująca dostęp do aborcji przewiduje, że przerywanie ciąży do 14. tygodnia będzie legalne w ramach systemu ochrony zdrowia a dostęp do zabiegu ma być swobodny dla osób, które, skończyły 16 lat. Poniżej tego wieku osoba musi mieć wsparcie rodzica lub opiekuna_ki prawnej. 

Niestety ustawa zakłada, że personelowi  przysługuje prawo odmowy udziału w zabiegu (tzw. klauzula sumienia), ale nie może być ona nałożona na cały szpital.  Po 14. tygodniu ciąży aborcja dalej będzie możliwa, ale pod pewnymi warunkami – jeśli ciąża jest efektem gwałtu, zagraża zdrowiu lub życiu osoby albo z powodów embriopatologicznych. 

Przeprowadzenie własnej aborcji jest zawsze zgodne z prawem. Ustawa odwołuje się do najnowszych dowodów naukowych i rekomendacji zebranych przez Światową Organizację Zdrowia, co zapewnia możliwość dostosowania na przykład metod i protokołów do kolejnych pojawiających się  innowacji i uproszczeń medycznych. Ustawa mówi o “pracownikach służby zdrowia” a nie tylko lekarzach, co odzwierciedla rzeczywistość aborcyjną, gdyż warto pamiętać, że aborcja w 2020 roku to zabieg prosty i bardzo bezpieczny i niekoniecznie wymaga asysty lekarza. 

Walka o zmianę prawa była niesamowita. Miliony osób na ulicach, tysiące działaczek, charakterystyczna zielona chustka. Dziękujemy za tę walkę i zaangażowanie – to nie tylko wzruszające, ale też bardzo inspirujące.

Argentyński ruch feministyczny, jego opór, bezkompromisowość i solidarność  niech będą  dla nas przykładem! Ta walka trwała długo i odbywała się na wielu frontach – od rzecznictwa politycznego do ogromnej sieci samopomocy aborcyjnej, która zaczęła działać kilka lat temu pod nazwą Socorristas czyli Ratowniczki – nasza wielka inspiracja. Wiemy, że argentyński ruch  feministyczny jest bardzo różnorodny i jak w każdym ruchu, te różnice mogą prowadzić do konfliktów. Soccoristas obnażyły długo skrywaną prawdę o aborcji, nie pytając nikogo o zgodę, po prostu zaczęły w aborcjach pomagać.

Argentyński ruch wiedział, że te różne walki mogą się uzupełniać, a różnice mogą być skutecznym narzędziem do popychania rzeczy do przodu. 

Bierzmy przykład od naszych przyjaciółek z Ameryki Łacińskiej – wszak to Brazylijki w latach 80tych odkryły poronne działanie misoprostolu.