Nie zaluje

Mialam w swoim zyciu dwie aborcje farmakologiczne.

Pierwsza wykonana nielegalnie w Polsce w 2006 roku- ginekolog za 700zl bez najmniejszego problemu podal mi tabletki poronne. Wzielam je na noc I nad ranem poronilam do toalety. Bol byl jak przy mocnej miesiaczce. Bylam wowczas na pierwszym roku studiow, ani ja ani moj partner nie mielismy pracy ani warunkow na dziecko. Druga aborcje mialam w UK 8 lat pozniej – skierowal mnie na nia lekarz rodzinny na moja prosbe. W szpitalu zaopiekowano sie mna na najwyzszym poziomie- dostalam tabletki poronne, leki przeciwbolowe oraz antybiotyk. Bylam wowczas w trakcie rozwodu, dowiedzialam sie ze maz mnie zdradza juz bedac w ciazy.

Mialam juz wowczas dwoje dzieci na utrzymanie ktorych musialam zarobic- nie bylo opcji abym wychowywala samotnie kolejne dziecko.

Uwazam ze aborcja Powinna byc legalna I refundowana, podobnie jak antykoncepcja.

U mnie za drugim razem pigulki zawiodly a za pierwszym nie bylo nas stac na wizyte u gina I antykoncepcje (aborcje oplacil ojciec partnera).

Czy czuje zal? Nie, jako matka chce Im dac to co najlepsze. Decydujac sie na aborcje nie bylam w stanie tego zrobic stad taka decyzja.

Rok po drugiej aborcji zaszlam w ciaze z nowym partnerem I zdecydowalam sie urodzic. Wyszlam ponownie za maz, mam kochajacego meza ktory kocha I dba o cala trojke. Nie bylabym tu gdzie jestem gdybym nie przerwala tamtych ciaz.

Same jestem polozna od 5 lat I wspieram kobiety niezaleznie od ich decyzji.

Uwazam ze kazda kobieta powinna miec wybor oraz dostep do bezpiecznej aborcji.

Dziekuje za mozliwosc opowiedzenia mojej historii.