Moja aborcja

Przyszedł dzień,  w którym miałam dostać miesiączkę ale tak się nie stało. Zaczęłam się czuć dość dziwnie przez co zakupiłam test ciążowy. Po wykonaniu zobaczyłam dwie kreski, świat mi się trochę zawalił, pojawiły się łzy, myśli jak to będzie. Na początku nie dopuszczałam myśli o jakiejkolwiek aborcji lecz nie dawało mi to spokoju, ponieważ wiedziałam, że nie mogę jeszcze zostać matką. Rozmawiałam na temat ciąży ze swoim partnerem dzień w dzień, zaczęliśmy czytać na temat aborcji przez co dowiedzieliśmy się o WHW. Zaczęłam czytać różne artykuły na ten temat, wypowiedzi różnych kobiet po czym zdecydowałam się zakupić tabletki. Gdy już do mnie przyszły miałam głowę pełną pytań: “Czy to na pewno dobra droga?”, “Czy wszystko pójdzie bez komplikacji?”, “Kim by był mój maluszek?” i wiele, wiele innych. Nikt do niczego mnie nie namawiał. Mój chłopak był zdania,  że wesprze mnie w każdym wyborze. Po następnych kilku dniach myśli, zdecydowałam się, stwierdziłam że tak będzie lepiej. Wzięłam pierwszą tabletkę, nie było mi po niej praktycznie nic. Po 24h przyjęłam 4 następne tabletki po których miało się wszystko wydarzyć. Gdy minęło 20 minut zaczęłam już czuć minimalne skurcze, zaczęły się nasilać coraz bardziej. Pojawiło się zakłopotanie w związku z nagłą reakcją na leki, nie wiedziałam co ze sobą zrobić czy może usiąść, położyć się czy może jednak zacząć biegać. Zrobiło mi sie niedobrze wylądowałam w toalecie po czym zwymiotowałam. Zaczęło się krwawienie. Strasznie mi ulżyło, położyłam się obok mojego chłopaka, który stresował się chyba bardziej niż ja.  Minęły 2h i było już po wszystkim, bóle były delikatnie mocniejsze niż te podczas miesiączki. Po czytaniu tych wszystkich artykułów nastawiłam się na to wszystko o wiele gorzej, a wcale nie było tak źle. Dziś minęło 12 dni czuje sie świetnie, myślę że to była jedna z najmądrzejszych decyzji jakie w życiu podjęłam, choć na początku było to strasznie trudne.