To zostaje na całe życie…

Nigdy o tym z nikim nie rozmawiałam chociaż bardzo chciałam i potrzebowałam pomocy. Po kilku latach udało mi się jednak usunąć te wspomnienia z pamięci. Temat teraz powrócił i mam ogromną potrzebę dzielenia się nim ze świtem pisząc ten post…

Aborcji dokonałam mając 17 lat. Jako jeszcze niedojrzała, emocjonalnie nabuzowana nastolatka nie byłam w pełni świadoma konsekwencji jakich niesie za sobą ta decyzja. Razem z chłopakiem, którego wtedy oczywiście bardzo kochałam nie radziliśmy sobie z informacją o posiadaniu dziecka. Ukrywałam ciąże przed rodziną, ale wieści o niej szybko się rozniosły. Pewnego dnia dostałam telefon od mamy, która usłyszała „plotkę” o własnej córce w ciąży. Wtedy chciałam pozbyć się „dziecka” na własną rękę, ale telefon sprawił, że nie potrafiłam dłużej ukrywać przed mamą tego co się wydarzyło. To ona mi pomogła. Wiedziałam, że nie chce żebym zniszczyła sobie życie, jednak nie potrafiła ze mną o tym wszystkim rozmawiać. Zabrała mnie do lekarza, który wypisał tabletki. Wieczorem przeżywałam już piekło. Ledwo pamietam co się wtedy działo. Siedziałam w wannie, a ze mnie wylatywały skrzepy krwi. Ból był nie do zniesienia. Lekarz wspomniał, że trzeba będzie pojawić się w szpitalu na usunięciu resztek płodu. Było mi wstyd, nie chciałam żeby ktokolwiek mnie zobaczył i dowiedział się dlaczego jestem w szpitalu. Po przyjęciu na oddział podano mi „głupiego Jasia” i gdy się obudziłam było po wszystkim. Niestety musiałam jeszcze zostać na obserwacji leżąc wśród kobiet w ciąży. Mama odwiedziła mnie raz. Tak jak wspomniałam, nie potrafiła ze mną o tym rozmawiać… po wyjściu ze szpitala potrzebowałam kilku dni dla siebie. Czułam się upokorzona, winna i nie wiedziałam czy zrobiłam dobrze. Teraz po latach wiem, że była to dobra decyzja, ale powinnam dostać więcej uwagi i pomocy ze strony rodziny czy lekarzy. Poradziłam sobie z tym wszystkim sama. Teraz, 6 lat później, czuje się szczęśliwą, świadomą swoich decyzji kobietą. Rozwijam swoje pasje, mam własną firmę i prawdziwych ludzi wokół mnie. Gdyby moje życie potoczyło się inaczej nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Dlaczego zdecydowałam się o tym opowiedzieć? Młodzież nie powinna ponosić konsekwencji na całe życie za swoje czyny. Zawiodła szkoła, rodzina, która nie nauczyła mnie należycie się zabezpieczyć. Zawiodła medycyna, która nie dała mi szansy na bezbolesny przebieg aborcji i nie dostarczyła odpowiedniej opieki i porady psychologicznej. Nie życzę takiej przygody żadnej nastolatce. Po czymś takim nie jest się już tym samym człowiekiem. Na pewno zdobyłam większą siłę, radzę sobie z problemami, ale wciąż nie mogę sobie poradzić z własnymi demonami, boje się, że to co zrobiłam wróci do mnie w przyszłości.