Mialam aborcję

Miałam aborcję. Bylo to moze 3, czrery lata temu. Nie wiem dokladnie, nie zapisalam tej daty, nie rozpamiętuję tego. Kiedy dowiedzialam się o ciazy, wiedzialam, ze nie urodzę. Pierwszy krok, zadzwonilam pod jakis nr z gazety. Zostalam oszukana na niemałą kasę. Czas leciał. Zamowilam tez zestaw aborcyjny w razie czego, ale akurat moj urzad celny lubil przetrzymywac przesylki, ponoc tez dziewczyny byly wzywane na policje wiec caly czas byl ogromny stres ale i determinacja ze nie urodzę. Byłam gotowa na wyjazd za granicę, wszystko juz bylo umowione, miejsce w klinice, transport, gdy nagle okazalo się ze opatrznosc jednak nade mną czuwa. Przesyłka dotarła. Wiedzialam, ze muszę to zrobic ale pojawił się znowu ogromny strach przed bolem, przed tym jak to zniosę, czy nie będę musiala jechac do szpitala. W domu były dzieci, nie chcialam zeby patrzyly na wijacą się z bolu matkę. Zadzwoilam do Kobiet w Sieci i tylko dzieki ich wsparciu przeszlam przez to. Pamiętam, ze strasznie się trzęslam biorąc pierwszą tabletkę, ale dziewczyny caly czas czuwały. Poszlo szybko i bez bolu o ktorym naczytalam sie w internecie. Pamiętam, ze tej nocy w koncu zasnelam spokojnie. Poczulam, ze odzyskalam swoje zycie. I czulam wscieklosc, ze kobiety w naszym kraju muszą znosic takie upokorzenia, caly ten stres, tą niepewnosc, kiedy jest prosty sposob na poradzenie sobie z ta sytuacją. Tylko ze nie kazda kobieta wie o tym dlatego dobrze ze jestescie.