Aborcja bez granic

Przy obecnej sytuacji politycznej starałam się nie wdawać w dyskusje między zwolennikami aborcji, a ich przeciwnikami, bo każdy ma swoją rację i jest głuchy na argumenty strony przeciwnej i takie jest jego prawo. Jednak potwornie męczy mnie jeden argument osób, które są przeciwne stosowaniu aborcji na żądanie. Mównie, że kobiety będą stosować aborcje jako kolejny środek antykoncepcyjny jest absurdalne. Każda kobieta, która podejmuje decyzje o aborcji robi to w sposób przemyślany. Nie jest tak, że gdy aborcja stanie się w pełni legalna, to kobiety przestaną stosować tabletki, plastry, wkładki czy prezerwatywy z myślą „jak wpadnę to dokonam aborcji”. Nie! Ale gdy zawiodą inne środki, albo sytuacja życiowa sprawi, że nie będą miały innego wyjścia, to powinny mieć, WOLNOŚĆ wyboru i możliwość dokonania aborcji.
Ogólnie głośny argument osób sprzeciwiających się aborcji jest podawanie przykładu młodych dziewczyn, które bezmyślnie zachodzą w ciąże. Dlaczego młode dziewczyny zachodzą w ciąże tak wcześnie? Bo edukacja seksualna w Polsce jest na żenującym poziomie. Sama pamiętam w jaki sposób odbywało się to w naszej szkole. Dzieci zamknięte z różnych klas w jednym pomieszczeniu. Mgliste próby wytłumaczenia tego jak to wygląda. Najbardziej zapadło mi w pamięć, gdy nauczycielka zapytała czy mamy jakieś pytania. Co pomyślałam, ja młoda dziewczyna, która niewiele zrozumiała z tego co mi właśnie przedstawiono? Że nawet gdybym chciała się o coś dopytać ,to nie zadam pytania, bo po pierwsze są tu osoby z innych klas, przy których nie czuję komfortowo na tyle, żeby otwarcie przyznać się, że czegoś nie rozumiem, a po drugie są tu chłopcy i nie chcę, żeby pomyśleli, że myślę o takich sprawach, bo później stałabym się obiektem drwin z ich strony. Konkluzja w szkole nie nauczyli mnie niczego co mogłoby mi się przydać w przyszłości. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że dziewczyny nadal wierzą, że za pierwszym razem nie można zajść w ciąże, albo umycie się po, załatwi sprawę, tylko dlatego, że nikt rzetelnie nie wytłumaczył im w jaki sposób powinny się zabezpieczać. Załóżmy, że nawet gdyby posiadały wiedzę istnieje jeszcze czynnik presji. Młoda niedoświadczona dziewczyna, które jest na etapie stawanie się kobietą i nie chodzi tu o to, że sex sprawia, że przechodzi przemianę, ale uczy się dopiero w jaki sposób wyrażać własne zdanie i trzymać się go, gdy spotka się z krytyką, bo do tej pory wszyscy uczyli ją tego, jak podporządkować się rodzicom, rodzinie, nauczycielom, szkole. Więc gdy dochodzi do intymnego momentu z jej partnerem i słyszy od swojego tak samo naiwnego, niedoświadczonego chłopaka, który w takiej chwili niekoniecznie myśli o ewentualnych konsekwencjach, bo umówmy się pełen obraz tych konsekwencji nigdy nie będzie go dotyczył. Mówi jej spróbujmy bez gumki tylko ten jeden raz. Ulega tej presji, może się zdarzyć, że jej się uda, ale zdarzają się też przypadki gdy zachodzi w ciąże. W takich momentach, to ona słyszy o tym jak nieodpowiedzialnie się zachowała, to na niej skupia się cała negatywna reakcja społeczeństwa, która stygmatyzuje takie dziewczyny, młode kobiety, które dopiero uczą się nimi być. Zostają zmuszone przez obecny system do urodzenia dziecka. Konsekwencją tego jest zamknięcie im wielu ścieżek rozwoju, albo wymaga to od nich zdecydowanie więcej pracy by osiągnąć tzw sukces i jednoczenie wychować dziecko.
To w jaki sposób je wychowa to już zupełnie inna historia można podawać wiele przykładów zaradnych młodych mam, ale istnieje też wiele tragicznych historii…
A teraz moja historia jako 26 letniej wydaje mi się, że mogę to już powiedzieć dojrzałej kobiety, która wie, że nie chce mieć dzieci, bo żyjemy w państwie w którym sytuacja ekonomiczna z roku na rok jest co raz gorsza, najzwyczajniej w świecie nie stać mnie na wychowanie dziecka i zapewnieni mu tego co chciałabym mu zapewnić i nie mówię tutaj o markowych ciuszkach i wyjazdach 3 razy do roku na zagraniczne wakacje. Jestem w sytuacji gdzie nie wiem, czy za parę miesięcy będę miała pracę, nie wiem czy będzie mnie stać na zapewnienie sobie godnego życia, a co dopiero zapewnienie odpowiedniej opieki i zaspokojenie potrzeb małego człowieka. Dlatego chciałabym mieć możliwość usunąć ciąże, gdy zostanę postawiona pod murem przez nasze państwo i rząd przy obecnej sytuacji ekonomicznej, bo wiem, że w tym momencie swojego życia po prostu nie zapewnię dziecku wystarczających warunków na rozwój. Nie oszukujmy się państwo nie pozwoli mi żyć godnie z zasiłków które świadczą. Nie chcę też być osobą, która jest zależna finansowo od tak kapryśnego rządu. Chcę móc zapewnić mojemu dziecku odpowiednie i godne warunki na rozwój na własnych warunkach. Można się wdawać w dyskusje, że jak się chce to można, ale mi takie rozwiązanie nie odpowiada, bo to jest nieustanna walka z systemem o byt dla siebie i dziecka. Najpierw chce zawalczyć o wolność dla siebie by móc decydować za sobie, by w przyszłości moja być może córka miała godne prawa do życia według zasad, których nie dyktują szaleńcy oderwani od rzeczywistości na uprzywilejowanej pozycji, którzy nie muszą zmagać się z problemami życia codziennego.

I jeszcze jeden przykład z życia wzięty, kiedy studiowałam (nie będę wymieniać uczelni). Wracając z zajęć późnym popołudniem, byłam świadkiem napaści na dziewczynę, którą kojarzyłam z ćwiczeń na uczelni. Dziewczynie została skradziona torebka, broniąc się dziewczyna przejechała dobre dwa metry po chodniku nie chcąc oddać swoich rzeczy. Jak się później okazało miała zdartą dość boleśnie skórę na kościach biodrowych i obite części ciała. Podeszłam do niej i kazałam jej zapamiętać jak najwięcej szczegółów, żeby później mogła opisać policji jak wygląda sprawca. Okazał się, że to był jej był chłopak, który zaczął ją prześladować po tym jak go zostawiła. Poszłyśmy wspólnie na uczelnie by mogła się ogarnąć, pożyczyłam jej swój telefon by mogła zadzwonić do rodziców. Zapytałam się jak jej mogę pomóc. Powiedziała mi, że boi się wracać pociągiem, bo jej były wie z jakiego peronu będzie jechać i może ja zaatakować w drodze do domu. Stwierdziła, że wróci do domu autobusem, który rusza z innej części miasta, zaoferowałam się, że jej pomogę. Wyszłyśmy z terenu uczelni i w drodze na przystanek autobusowy pojawił się chłopak z jej torebką i telefonem. Dziewczyna trzęsła się ze strachu, ja również, ale stanęłam za nią i próbowałam zasłonić tak by chłopak nie mógł się do niej zbliżyć, zaczęłam wrzeszczeć na niego, żeby nas zostawił, dookoła pełno ludzi nikt nam nie pomógł. Ostatecznie udało nam się odzyskać jej rzeczy i w momencie gdy wchodziłyśmy do autobusu i on próbował wejść za nami wypchnęłam go z całej siły. Drzwi się zamknęły i odjechałyśmy. Dziewczyna rozmawiała, ze swoimi rodzicami przez telefon i domyśliłam się czym się tak denerwuje. Zapytałam wprost, potwierdziła…Dowiedziała się o tym po zerwała z nim. Zorientowała się ze chłopak jest niestabilna i niebezpieczny. Grodził, że zrobi sobie krzywę lub jej, śledził ją po całym mieście, wchodził za nią do łazienek publicznych, sprawdzał co robiła, włamał się na jej konta społecznościowe. Dowiedział się, ze jest w ciąży . Powiedziała mi, że nie chce mieć dziecka z psycholem, który będzie mógł się starać o prawa rodzicielskie, że jeżeli urodzi będzie musiała stoczyć batalię prawną o prawa do dziecko, a ostatecznie nie wie czy w przyszłości gdyby urodziła nie będzie traktował dziecka jako karty przetargowej by móc ją szantażować i czy ostatecznie nie zrobił krzywy jej i potencjalnemu dzięki. Bo on wiedział, wyśledził to, a i tak nie powstrzymało go to przed tym, żeby naspać na nią w biały dzień przeczołgać po chodniku jak kawał mięsa, ukraść jej rzeczy tylko po to, żeby zaraz oddać, nie będę wnikać co chciał osiągnąć takim zachowaniem. Ostatecznie nie wiem jaką podjęła decyzję, ale tam, wtedy, w tym autobusie zapewniłam ją, że jej decyzja jakąkolwiek nie podejmie jest OK i nikt nie ma prawa powiedzieć inaczej, bo to jest jej wolny wybór, a okoliczności są na tyle skomplikowane, że sama nie wiem czy chciałabym mieć dziecko z kimś takim i walczyć przez resztę swojego życia z osobą, która może wyrządzić krzywdę mi i mojemu dziecku.

Dlatego aborcja bez granic powinna być dostępna, bo to nigdy nie jest łatwa decyzja, ale życie czasami zmusza nas do podejmowania trudnych decyzji i powinnyśmy mieć prawo do decydowaniu o sobie i o tym jak ma wyglądać nasza przyszłość.