Wewnętrzne dziecko

Zanim związałam się ze swoim partnerem poinformowałam go, że w przypadku wpadki usunę ciążę.

Miałam trudne dzieciństwo, brak wsparcia rodziców, jeden zmarł gdy byłam nastolatką, drugi wpadł w nałóg. Walczyłam aby się wyprowadzić, łączyć studia z pracą, szukałam w międzyczasie pomocy psychologicznej oraz odkładałam na ginekologa. Miałam problemy z miesiączką, brak owulacji, bywałam niepłodna, w sytuacjach mocno stresujących krawawiłam z dróg rodnych.

Chciałam zadbać o swoje zdrowie psychiczne oraz fizyczne. Dostałam się na terapię, okres się spóźniał, ale to była norma. Zaczęłam pić mieszanki na wywołanie okresu. Pojawiły się symptomy podobnie do tych przed okresem. Dostałam receptę na leki na lęki, cieszyłam się, że wiem jak siebie naprawić. Zioła odstawiłam, dla spokoju kupiłam test. Zawsze wychodziły  negatywne. Ten jeden był pozytywny. Wiedziałam gdzie szukać pomocy, poinformowałam partnera.

Kolejnego dnia rodzic wylądował jak zwykle w szpitalu. Tabletki były w drodze. Na początku tygodnia zostałam sierotą. Czułam się fatalnie, mdłości, wszystko co jadłam zwracałam. Byłam ciągle spięta, aż bolały mnie mięśnie. Tabletki dotarły. Partner był ze mną cały dzień podczas aborcji, wspierał mnie.

WHW odpisywało na e-maile,. Pożegnałam się z maluchem. Było mi przykro, że wpadłam, że doprowadziłam do takiej sytuacji, widziałam jaki tryb życia prowadziłam w nieświadomej ciąży, mogłam doprowadzić do niepełnosprawności. Czułam ulgę, radość, jednocześnie poczucie straty. Kiedyś zostanę mamą, świadomie. Urodzę albo adoptuje, pokocham. Póki co muszę ukochać swoje wewnętrzne dziecko, zaopiekować się nim, a potem innym życiem. Dziękuję wam za dostęp do informacji, to od was zaczęłam 💪