Nie bój się tego!

Jestem młoda. Niepełnoletnia.

Zaszłam w ciążę przez przypadek. Nie była to nieodpowiedzialność. Zawsze uważaliśmy, żeby nic się nie stało, ale jednak wtedy coś poszło nie tak. Zrobiłam test ciążowy dopiero, gdy okres sporo się spóźniał (ok.2tyg). Wyszedł pozytywnie, znaczy druga kreska była bardzo mało widoczna, ale wiedziałam, że pole musi być puste, aby wykluczyć ciążę. Napisałam na Instagram sexed z anonimowego konta, przerażona co mam zrobić.

Polecili mi stronę WomenHelpWomen. Poczekałam tydzień, zrobiłam kolejny test, druga kreska już była bardziej widoczna. Nie czekałam. Weszłam na stronę i  zaznaczyłam ,,otrzymaj aborcję”. Wcale nie chciałam tego robić. Gdybym była 2 lata starsza – bardzo bym się ucieszyła. Śmię twierdzić, że byłabym przeszczęśliwa, ale teraz? Nie mogłam pozwolić sobie na ciążę. Nie miałam wyboru, musiałam to zrobić. Mimo, że z obecnym chłopakiem planujemy ślub i dzieci, to narazie wiek byłby, może nie dla mnie, a dla moich bliskich dużym problemem. Tabletki doszły po ok. 2 tygodniach, a cały zabieg w domu, przebiegł praktycznie książkowo. Zażyłam pierwszą tabletkę nic się nie stało, bez efektów ubocznych. Po 24h zażyłam kolejne cztery tabletki. Po ok. 1,5h zaczęło się krwawienie, skurczę. Były nieprzyjemne kilka razy skuliłam się i położyłam na ziemi, bo tego potrzebowałam, ale jeśli mam mówić ze swojego doświadczenia to podeszłabym do sprawy bólu na spokojnie.

Razem z krwią wypływały różne wielkie kawałki czerwonych glutów, macica się oczyszczała to normalne:) Wiedziałam, jak ma wyglądać zarodek, dlatego też kontrolowałam to co wypadało. Po kolejnych ok. 1,5-2h poszłam do łazienki. Zdjęłam majtki i zobaczyłam to co miałam.. wystraszyłam, przez przypadek uderzyłam ręką o ścianę, bo moja wyobraźnia zadziałała.

Zobaczyłam raczki i nóżki, ALE OCZYWIŚCIE TO NIEMOŻLIWE, NIE BÓJCIE SIĘ TEGO. Ja po prostu przywiązałam się do niej, poczułam, że ktoś we mnie jest, że nie jestem sama, dlatego tak zeschizowałam. Szybko zrzuciłam to do toalety, nie chciałam tego widzieć. Potem krwawiłam jeszcze ok. 10 dni. Miesiączka pojawiła się dopiero po 5 tygodniach po aborcji. Jestem niestety z grona osób, które emocjonalnie przeżyła tą sytuację. Pomoc WHW była niesamowita i nie wiem co bym zrobiła bez nich, ale nie mogę wymazać z pamięci momentu, w którym zobaczyłam moją Lilkę, bo tak ją nazwałam. Do dziś jak sobie przypomnę lub widzę małe dzieci na zdjęciach chce mi się płakać. Ale jeśli ktokolwiek potrzebuję pomocy to niech szuka jej TYLKO tutaj. Bardzo polecam i telefony zaufania i pomoc w trakcie aborcji!

Gdyby nie wy to nie wiem co bym zrobiła!