Chore dziecko

Moja historia jeszcze nie będzie dotyczyć aborcji.

W pierwszą ciążę zaszłam rok temu. Myślałam, że nic mi nie grozi. Poronienia się zdarzają ale myślałam, że rzadko.  Chore dzieci tez, ale to przecież nie przytrafi się mnie.

Pierwsze USG, jest dziecko jest serduszko. Kolejne USG, niestety brak akcji serca. Szpital- zabieg. I słowa, tak się zdarza, proszę się dalej starać. Dwa miesiące po zabiegu test dodatni. Teraz już miało być dobrze.

Pare dni po tescie krwawienie… Ciąża biochemiczna. To się często zdarza, przypadek. Miesiąc później kolejny test dodatni. Do trzech razy sztuka. Niestety powtórzyła się sytuacja z pierwszej ciąży…

Zrobiłam sobie badania genetyczne i wyszło, że jestem nosicielką wady genetycznej która predysponuje do częstszych poronień, z powodu wad genetycznych. Dzieci są tak chore, że zazwyczaj się ronia, jednak niektóre mogą się urodzić i niedługo potem umrzeć z powodu wady genetycznej. Mam większą szansę poronienia jak i urodzenia chorego dziecka.

Możliwe, że w życiu stanę przed trudna decyzja jaką jest aborcja. W tej chwili państwo nie daje mi wyboru. Będę musiała takie dziecko urodzić i patrzeć jak umiera.

 

Wiedząc o mojej wadzie genetycznej i obecnym prawie, czy wogle powinnam decydować się na dziecko?