Agnezja nerek

Rok 2017.

Zaszłam w ciążę. Nieplanowaną. Z partnerem, obecnie mężem znaliśmy się prawie 6 lat więc na początku był szok bo się zabezpieczaliśmy a tu wpadka!

Mimo wszystko cieszyliśmy się, już wybieraliśmy rzeczy do pokoju dziecka, imię, ubranka aż do dnia USG połówkowego. Byłam podekscytowana że w końcu poznamy płeć naszego dziecka, jednak tak sie nie stało. Mina lekarza nie zwiastowała dobrych wieści. Diagnoza agnezja nerek, brak pęcherza. Szok, płacz.

Jak 20 letnia dziewczyna, zdrowa, pełna sił może nosić pod sercem tak chore dziecko? Dziecko które umrze w jej łonie albo zaraz po porodzie. Trafiłam na całkiem niezłych lekarzy, doradzili terminacje. Urodziłam syna w 20 tc siłami natury. Ból nie do opisania, nie tylko ten fizyczny ale też psychiczny. Pochowałam dziecko, opłakalam, czuje pustkę do dziś.

Wiecie co mi pomogło?  To że 8 m-cy później nosiłam pod sercem zdrowe dziecko, które jest teraz obok mnie.

Jak patrze co wyprawia TK nie wiem czy zdecyduje się kiedyś na kolejne dziecko.