Problem – rozwiazani

To bylo 3 lata temu, kiedy bylam w zupelnie innym momencie zycia niz teraz.

Konczylam studia, ciezko pracowalam, a co miesiac moje konto bylo na zerze poniewaz wydawalam znaczna czesc pensji na to, aby moc poleciec do mojego chlopaka ktory mieszkal za granica.

Zaczelam zle sie czuc, budzilam sie nad ranem i nie moglam zasnac, podejrzewalam ciaze intuicyjnie. Podczas kolejnej bezsennej nocy poszlam ciemnymi ulicami Warszawy po test ktory okazal sie pozytywny.

Od poczatku nie mialam zadnych watpliwosci odnosnie tego, co chce zrobic, myslalam tylko o tym, jak to zrobic. Bylam w bardzo zlej sytuacji finansowej, nie mialam wtedy zbyt dobrych relacji z rodzina z powodu problemow ze skonczeniem studiow, dlatego nie moglam na nich liczyc. Moj chlopak mieszkal za granica, nie moglam sie z nim nawet spotkac w tamtym czasie poniewaz mial sesje egzaminacyjna na studiach. Podeszlam do sytuacji bardzo pragmatycznie: problem -> rozwiazanie. Przyjaciolki doradzily mi abym pojechala do kliniki za granice, zamiast zamawiac tabletki – nie znaly nikogo, kto to wczesniej bral tabletki i baly sie ewentualnych powiklan. Wystarczyl krotki research w internecie i znalazlam klinike na Slowacji, umowilam sie na zabieg za kilka dni. Bardzo zalezalo mi na czasie, mimo ze to byl dopiero 5. tydzien. Nie moglam zniesc mysli, ze jestem w ciazy, to bylo tak bardzo odlegle od moich planow na siebie wtedy, patrzylam na to jak na blad w systemie. Chlopakowi powiedzialam przez skype dopiero wtedy, gdy mialam juz umowiona wizyte .

Pojechalam tam sama zorganizowanym transportem, ktory zabieral umowione dziewczyny z kolejnych miast po drodze. Uwierzylam w to co sie dzieje chyba dopiero wtedy, gdy wsiadlam do samochodu. Gdy przyszla moja kolej na zabieg i polozylam sie na lozku, nogi trzesly mi sie ze strachu. Nie wiem czy stracilam swiadomosc z powodu znieczulenia, czy zemdlalam przy podawaniu zastrzyku. Nastepne co pamietam, to krzyk pielegniarek ktore mnie obudzily i ogromne poczucie ulgi, ze juz po wszystkim, ze moje zycie nie bedzie zdefiniowane przez ta ciaze.

Do konca balam sie, ze w klinice okaze sie, ze z jakiegos powodu zabieg nie bedzie mozliwy (ze jest za wczesnie, ze ja mam jakies problemy zdrowotne itp..). Nigdy nie zapomne poczucia ulgi po wszystkim.

Najpierw  wyjechalam na kilka dni na urlop, a po kilku miesiacach wyemigrowalam z Polski i nie planuje juz wracac. Wyjazd za granice pomogl mi poradzic sobie z tym co sie wydarzylo, odciac sie od przeszlosci, ale tez bardzo rozwinal moja kariere. Czesto wracam myslami do tego okresu, pochodze z katolickiej rodziny, ale nie zastanawiam sie ‘co by bylo, gdyby’. Czy zaluje, ze to zrobilam? Absolutnie nie. Zaluje natomiast ze do tego doprowadzilam swoja lekkomyslnoscia. Bylo to dla mnie wydarzenie graniczne, jestem wrazliwa i perspektywa wyjazdu na zabieg, mimo ze byla wybawieniem, byla tez przytlaczajaca emocjonalnie, zwlaszcza ze musialam pozyczyc pieniadze na zabieg i nie bylo przy mnie mojego partnera. W polaczeniu ze stresem ktory przezywalam od czasu gdy dowiedzialam sie o ciazy, cale doswiadczenie bylo niesamowicie trudne ale mysle ze to nic w porownaniu z tym, jak ta ciaza moglaby zmienic moje zycie, gdybym jej nie przerwala.

Ciesze sie, ze nie mieszkam juz w kraju, w ktorym stygmatyzuje sie kobiety, ktore dokonaly aborcji, ze nie widze obrzydliwych hasel i zdjec w poblizu metra, kiedy jade rano do pracy… Wyjazd dal mi odetchnienie i spokoj.