Nie chciałam ale musiałam

To bylo rok temu. Spóźniał mi się okres prawie dwa tygodnie, w zasadzie nic nowego bo zdarzało mi się, że moja miesiączka była nieregularna ale tym razem czułam, że coś jest nie tak. Nie wiem, ale to chyba jednak prawda że kobieta po prostu czuje że jest w ciąży. Zrobiłam test, 2 kreski. Zaczęłam się trząść ale nie miałam w ani jednej chwili myśli, że nie chce tego dziecka, że mój Boże co ja zrobię. Przyjęłam to na klatę. On za to gdy się dowiedział, chciał żebym usunęła ciąże, sam zamówił tabletki. Ja byłam stanowczo nastawiona na nie. Stwierdziłam, że trudno, dam sobie jakoś radę jako samotna matka. Poszłam na pierwsze USG okazało się, że to 5 tydzień. Pech chciał, że zaszłam w ciąże w dni niepłodne w dodatku z wadą macicy, która raczej powinna mi to uniemożliwić. No ale trudno. Uwielbiam dzieci, wiec nie brałam pod uwagę nawet usunięcia. Jakoś sobie zaczęłam powoli to wszystko w głowie układać i planować. Poszłam za 2 tygodnie na drugie USG, a Pani oznajmiła że jest to najprawdopodobniej ciąża bliźniacza. I w tym momencie świat mi się zawalił. Samotna matka z jednym dzieckiem jeszcze jak cie mogę, ale z dwójką nie dam rady. Zwłaszcza, że nie ma mi kto pomóc zbytnio. I wtedy postanowiłam, że niestety ale muszę to zrobić. Ciężko przyszła mi ta decyzja, do ostatniej chwili miałam zawahania. Połknęłam w pierwsza tabletkę. I na następny dzień rano, tak jak w instrukcji nakazano zaaplikowałam 4 kolejne. Przed zażyciem połknęłam jeszcze 2 przeciwbólowe na zaś. Usiadłam włączyłam film i czekałam. Po około godzinie zaczęłam czuć pierwsze skurcze. Na początku było znośnie później już coraz gorzej. Poszłam do toalety, potem do wanny polewać się zimna wodą – to trochę pomogło i skurcze ulżyły. Wróciłam do łóżka włączyłam dalej film. Po kolejnej godzinie około, znowu się zaczęło ale było już dużo gorzej. Poszłam do toalety i zaczęłam krwawić, nie było to jakieś intensywne ale skurcze były naprawdę mocne. Chciało mi się płakać, zaczęłam żałować, że to zrobiłam ale nie było już odwrotu. Na zmianę biegunka i krwawienie. Poszłam znów do wanny polewać się wodą i znowu do toalety. Kolejne 2 przeciwbólowe, i poczułam jak wyleciał ze mnie jakiś troszkę większy kawałek, chwile później drugi i po chwile skurcze odeszły. Nie byłam w stanie nawet patrzeć, nie chciałam. Spuscilam wodę założyłam podpaske i wróciłam do łóżka. Przespałam się, lekkie skurcze odczuwałam ale one już przypominały bardziej kolkę. Po 2h wstałam i poczułam ze leci krew wiec znów kurs do toalety, znowu pare skrzepów, znowu nie chciałam patrzeć, ale bólu już nie było. Jeszcze jeden przeciwbólowy na wszelki wypadek i reszta wieczoru minęła już gładko. Znienacka odwiedziła mnie jeszcze koleżanka, nie zauważyła żeby było coś ze mną nie tak, wiec się ucieszyłam. Ale później będąc sama, popłakałam się. Popłakałam się bo miałam nadzieje, że nigdy nie będę postawiona przed takim wyborem, bo zawsze mówiłam sobie że nigdy tego nie zrobię. I wiem, że będę żyła mając z tylu głowy to, że usunęłam dziecko. Będę zastanawiała się jakby teraz wyglądało, jakie miałoby pasje, do kogo byłoby podobne. Ale wiem, że z dwójką nie dałabym rady sama. Czy żałuję? Owszem, ale czasu nie cofnę.