Warto przeczytać

Hmm… Od czego by zacząć… Może od tego że miałam więcej niż jedną aborcję, jednak teraz pierwszy raz farmakologiczną. I może od tego że nie potrafię zrozumieć dlaczego w Polsce odkąd pamiętam jest ona zakazana a ja czuję się jakbym mieszkała w zacofanym kraju gdzie kobiety mogą umrzeć przez źle przeprowadzone aborcje i są same z tym wszystkim. I może od tego że uważam iż aborcja powinna być legalna do max 12 tyg chyba że będą poważne przesłanki do aborcji w późniejszym terminie.

Tak więc nie będę opowiadać o tym co było wczesniej. Teraz musiałam zażyć leki. Zrobiłam to pierwszy raz. Starałam się czytać co i jak, przerażały mnie opowieści niektórych kobiet i bałam się że się nie uda, że będę się źle czuła a na końcu trafię do szpitala. Jednego dnia wzięłam 12 tabletek co 3 godz. dopochwowo aby zniwelować choć trochę skutki uboczne. Po pierwszej dawce nic się nie działo, po drugiej dostałam dreszczy i stanu podgoraczkowego, po trzeciej bez zmian. Nie bolał mnie brzuch i nie krwawilam. Pomysłami że nie udało się. Że na mnie nie działa to. Poszłam spać. Przez całą noc miałam dreszcze, pociłam się i czasami miałam uczucie jakby coś ciaglo mnie w środku ale bóli brzucha nie było, skurczy też nie. Nad ranem zaczęłam krwawić – nie mocno. Krew inna niż ta menstruacyjna. Gdy wstałam było mi słabo, poszłam się załatwić i wyleciał mały skrzep. Poczułam się lepiej, krwawilam lekko i temperatura w normie. Tego samego dnia poszłam do lekarza okazało się że muszę mieć łyżeczkowanie bo są w środku pozostałości. A wiecie dlaczego BO NIKT MI NIE POWIEDZIAL WCZESNIEJ ZE TAKIE RZECZY ROBI SIE W ODPOWIEDNIM CZASIE!!! dopiero po fakcie o tym się dowiedziałam a potem od lekarza. Zrobiłam to za wcześnie w 5 tyg. Nie wiedziałam że musi być zarodek zagnieżdżony w macicy.  Dlatego miałam poronienie niezupełne. Dlatego piszę to żebyście wiedziały, żeby poczekać. Bo czytałam posty gdzie dziewczyny pisały że nic się nie działo itp bo właśnie robiły to we wczesnym stadium i musiały powtarzać.

Ogólnie gdyby nie moja niewiedza uważam że przeszłam to bardzo dobrze. Wiadomo każdy organizm inny. Teraz czeka mnie wizyta w szpitalu.