odżyłam

Znajomi poznali mnie z super gościem, wykształcony, podobne zainteresowania ,8 lat różnicy ja 30, oboje wolni,  on po rozwodzie dwóch wspaniałych synów, właśnie kilka miesięcy wydawało mi się rajem, wspólne wakacje, rozmowy itp.  Potem wyjechał na kontrakt 3 miesiące do prac, Wszytko ok weekendy wspólne, aż do momentu kiedy okazało się ze jestem w ciąży. fatalnie się czułam w dzień i w nocy katastrofa, mdłości budziły mnie, szaleństwo hormonów obłęd. myślałam że oszaleję , ginekolog z przychodni stwierdził , ze to rzadkość tak źle czuć no cóż ma pani pecha, .. próbowałam poprosic o kontakt… a on  wyjść!.

W stresie , nie mogłam spać, wysyłam sms-a jaka masz grupe krwi?. cisza …  , nie odpisuje On  w szoku?!  odpisuje za dwa dni :nie pisz do mnie więcej…….

Dla mnie tragedia,  źle się czułam, to za mało powiedziane, ja po prostu fizycznie konałam a w głowie myślałam ze oszaleję albo się zabiję,  strach, panika, lęki..po trzecie nie chciałam  dziecka, nigdy nie miałam instynktu..  Biegiem  po kilku prywatnych gabinetach przez  tydzien,  w końcu, znalazłam jedna wspaniałą Panią doktor  która  mi pomogła, była to pani z warszawskiego szpitala. To  był 12-13 tydzien. Po kilku godzinach byłam w domu.Na drugi dzień obudziłam się spokojna, czułam  się dobrze, bez  komplikacji, bólu, spokojna,  byłam sobą, psychika po 48 wróciła do normy, cud? Nie, to  rozsądek , doświadczenie i wyrozumiałość ,ze nie każda  kobieta znosi dobrze ciążę i nie każda ma potrzebę bycia matką. Byłam  szczęśliwa i wolna od chaosu mojej głowie, bez lęku.