Zostałam zgwałcona

Cześć! Jestem Kamila, jestem tegoroczną maturzystką. Rocznikowo mam 19 lat. W wakacje 2019, tuż 2 miesiące po skończeniu 18 lat zaszłam w ciąże. Zaszłam w wyniku gwałtu. Byłam na imprezie z wtedy moim chłopakiem. Mialam wracać samochodem, świeżo po zrobieniu prawa jazdy, wiec nie piłam. Niestety tak ten wieczór nie wyglądał. Jedyne co pamietam to tańczyłam, a później obudziłam się rano obok mojego chłopaka. Całował mnie i mówił ze będziemy na zawsze razem, ze jestem cudowna. Nie wiedziałam o co chodzi, miałam złe przeczucia. Bardzo złe. Poszłam do szwagierki i powiedziałam ze nic nie pamietam, a przeczuwam ze coś się stało. Jakby intuicja już mi podpowiadała, ze powinnam wziąć tabletkę dzień po. Mieszkałam wtedy sama na wsi, rodzice w Warszawie w pracy. Sobota rano, apteki nieczynne, lekarz 300 złotych. Pytałam przyjaciółek czy może maja tabletkę. Nie udało się jej zdobyć, lekarz tez odmówił wydania recepty. Wiedziałam ze jest źle, okres się spóźniał 2 tygodnie. Pojechałam na usg do prywatnego ginekologa, tam dowiedziałam się ze jest wszystko w porządku, nie ma ciąży. A wiec poszłam na badania krwi. Następny dzień-wynik dodatni. Poszłam na usg kolejne, jest pęcherzyk. Płakałam, wręcz wyłam z przerażenia. Powiedziałam o tym moim przyjaciółkom, okazało się ze jedna z nich jest po aborcji. Pomogła mi ze znalezieniem aborcyjny dream team, women help women oraz kobiety w sieci. Zamówiłam tabletki, w między czasie nachodziły mnie myśli czy może zostawić ciąże, ze może dam radę.. ale nie. Nie byłam gotowa, miałam klasę maturalna przed sobą. Chłopaka który mnie krzywdził psychicznie i fizycznie. Nie chciałam z nim być a tym bardziej mieć z nim dziecko. Nie chciałam być teraz matka. Po prostu nie! Tabletki przyszły, dopiero wtedy mu o tym powiedziałam, że zaszłam w ciąże i chce usunąć. Co zrobił? Podrywał inne dziewczyny na moich oczach kiedy ja ledwo się trzymałam na nogach podczas wyjścia do znajomych. Sama aborcja była dla mnie tragiczna, zrobiłam ja w 6 tygodniu. Bolało strasznie, w jednej chwili wymiotowałam, miałam biegunkę, pociłam się. On? Nie było go, nie było nikogo w domu ani na podwórku. Byłam całkiem sama. Zadzwoniłam do przyjaciółki żeby chociaż była ze mną przez telefon. Rozbawiala mnie, trzymała na duchu. Był moment ze myślałam ze zaraz umrę, ze skończę swój pobyt na ziemi. Nie wiedziałam co się dzieje. Ale przeżyłam. Dziś mija 8 miesięcy od tego wydarzenia, dopiero teraz jestem w stanie przed sama sobą powiedzieć ze zostałam zgwałcona. Ze zostałam wykorzystana. Z wyżej wymienionym chłopakiem byłam do grudnia 2019, czemu? Szantażował mnie, szantażował ze wszystkim powie co zrobiłam, a ze moja cała rodzina mieszka na wsi to zostałabym obrzucona błotem z każdej strony. Powiedziałam dość, nie chce tej relacji. Odeszłam. Dziś nikt z bliskich nie wie co przeszłam, ani rodzice, ani kuzyni. Jedynie przyjaciółki które mnie wspierały, zawozily na badania na usg. Mam żal ze byłam wtedy sama, bez chociażby mamy, ale nie mam z nią zbyt miłych relacji niestety. Dzis wiem co tamtej nocy się stało i na razie jestem na tyle odważna, aby moc to napisac. To była najlepsza decyzja jaka podjęłam w swoim życiu. Chce być matka, ale to nie był ten moment, nie z nim, nie teraz. Do dzis mam zdjęcie usg w portfelu, bo ta sytuacja ukształtowała mnie, stałam się silniejsza. Ale wiecie co.. chciałabym mieć wybór i zrobić to legalnie pod okiem personelu medycznego. Dziękuje pięknie Aborcyjny Dream Team i Kobiety w sieci, dziękują po stokroć bo były w stałym kontakcie ze mną, pomogły mi zamówić tabletki. Pomogły mi przejść to wszystko. Dziękuje ze jesteście i pomagacie.