Moja aborcja

Zostałam zgwałcona. Upita do nie przytomności, a później wykorzystana. Po kilku tygodniach, kiedy okazało się że jestem w ciąży, cały świat zawalił mi się na głowę, nie miałam na kogo liczyć, rodzina katolicka do bólu prędzej zmusiłaby mnie do urodzenia, niż pomogła w rozwiązaniu problemu. Kiedy po paru dniach ochłonęłam, zorganizowałam sobie receptę na lek, który powoduje poronienie. Po zażyciu tabletek w ciągu paru godzin odzyskała swoje życie. Bolało nie bardziej niż przy miesiączkę, choć gotowa byłam znieść wiele więcej, byleby mieć to za sobą. Dokładnie pamiętam co czułam kiedy zrobiłam test, i ulgę, kiedy było po wszystkim. Od tamtej pory pomogłam zdobyć tabletki kilku kobietom, które podjęły taką decyzję jak ja, i szukały pomocy.  Aborcja to żaden dramat