Nie taki diabeł straszny

Ciąża to była wpadka. Totalnie nie planowana, z nieodpowiedzialnym facetem który jak się okazało chciał zrobić ze mnie po prostu żywy inkubator. Ale do rzeczy.

Gdy zobaczyłam dwie kreski, byłam załamana. Wiedziałam co muszę zrobić. Jednak lekarze polecani przez koleżanki odmawiali pomocy. Przypadkowo natrafiłam na aborcyjny dream team. Postanowiłam zaryzykować. Zadzwoniłam. Byłam szczerze zaskoczona uprzejmością i zrozumieniem pani po drugiej stronie słuchawki.

Przesyłka dotarła w ciągu 10 dni. Od razu zażyłam leki. Mam dwójkę dzieci, sprowadziłam do domu przyjaciółkę aby w razie problemów czy bólu zajęła się moimi chłopcami. I tu nastąpiło kolejne mile zaskoczenie. Całkowity brak bolu czy mdłości. Krwawienie owszem, obfite. Wręcz był moment że bałam się że to krwotok, jednak po pol godziny tak mocnego krwawienia zobaczyłam zarodek, wiedziałam że aborcja się powiodła. Poczułam ogromną ulgę. Krwawienie zaczęło słabnąć, objawy ciążowe dosłownie w ciągu godziny ustąpiły.

Minely 2 tygodnie. Ja czuję się jak nowo narodzona. Odzyskałam moje życie. Jeszcze lekko plamię, ale wszystko idzie ku dobremu. Facet uciekł, przyznając się że potrzebował tylko dziecka, a jego marzeniem było bycie samotnym ojcem (tak, mamy XXI wiek, facet marzy o byciu samotnym rodzicem, a do tego prawdopodobnie leczy się psychiatrycznie).

Wiele mnie to nauczyło. Nigdy więcej nie chce dopuścić do takiej sytuacji. Ale wiem też, że na WHW i ADT można liczyć. I będę pomagać innym koleżankom gdy będą w potrzebie. Robicie dobrą robotę! Dziękuję!