Miałam aborcję

Mam 18 lat. O ciąży dowiedziałam się w drugi dzień świąt; antykoncepcja, którą stosowałam z partnerem zawiodła. Był to mniej więcej 3 tydzień. Decyzja była przemyślana – dużo czasu spędziliśmy myśląc czy może jednak damy radę, dlatego z zamówieniem tabletek aborcyjnych zwlekaliśmy dość długo, ponieważ aż do 9/10 tygodnia ciąży.

Tabletki zostały dostarczone szybciej niż podawano na stronie. Obawiałam się komplikacji. Do przeprowadzenia zabiegu wybraliśmy weekend, ponieważ nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Tabletki przyjęłam około godziny 15, pobolewał mnie delikatnie brzuch. Kiedy do godziny 19 nadal nic się nie działo, a ból zaczął ustawać zdecydowałam się na wzięcie kolejnej dawki. Po godzinie odczuwałam ogromne skurcze i ból znacznie bardziej intensywny niż podczas okresu. Po dwóch godzinach zaczęły pojawiać się skrzepy oraz dużo wymiotowałam. W pewnym momencie stałam w kałuży krwi, wiedziałam wtedy, że to już koniec. Ból i skurcze stopniowo ustawały. Mój partner cały czas był przy mnie i jego wsparcie w tych chwilach uważam za kluczowe.

Aborcja przez dwie godziny była dla mnie piekłem, nie pomagały leki przeciwbólowe, jednak nie żałuję. Od razu poczułam ulgę, wolność od trwającego dwa miesiące stresu. Wszystkie wątpliwości w słuszność decyzji zostały rozwiane. Wśród historii, które czytałam rzadko pojawiały się takie, które przypominałyby moją (większość miała spokojny przebieg), dlatego teraz dziele się swoją drogą. Tak aby kobiety nie bały się wtedy jak ja – każdy organizm jest inny i każdy przechodzi to inaczej. Miałam aborcję.