Aborcja moim wybawieniem

Na studiach poznałam Marka, z którym, jak się okazało dzieliłam mnóstwo wspólnych pasji. Bardzo szybko zaiskrzyło między nami, a za tym poszedł związek i wspólne plany. Rozmawialiśmy o dzieciach (co istotne dla historii) i okazało się, że obydwoje nie chcemy ich mieć ani teraz, ani w przyszłości. Nawet sobie nie wyobrażacie, w jak wielkim kłamstwie tkwiłam.

Około 2 lata później, wczesną wiosną zaczęłam mieć podejrzane objawy. Spanikowana kupiłam test, który wyszedł pozytywnie. Mój świat momentalnie legł w gruzach, a przecież używaliśmy podwójnej antykoncepcji. Byłam przerażona, postanowiłam powiedzieć o tym Markowi. Ku mojemu zdziwieniu ucieszył się jak nigdy. Nie rozumiałam tej reakcji, dopóki nie wyszło na jaw, że przebijał prezerwatywy i podmieniał moje tabletki, ponieważ tak naprawdę bardzo chciał mieć ze mną dzidziusia i sądził, że jak już przyjdzie co do czego, to nagle zmienię zdanie. Dałam mu w twarz, kazałam się wynosić z mojego życia, w jednym momencie znienawidziłam go za to, do czego doprowadził. Planowałam celowo poronić. Na szczęście zanim to zrobiłam wygadałam się przyjaciółce, która odradziła mi ryzykowne dla mojego zdrowia działania i pomogła zdobyć tabletki ze sprawdzonego źródła. Paczka przyszła, a ja dzięki wsparciu ze strony tej kobiety i pomocy organizacji feministycznych przeszłam wszystko bez uszczerbku. Czy żałuję? Nie. Nigdy nie chciałam być w ciąży, nadal tego nie chcę i nie mam zamiaru podporządkować życia dla czyjejś zachcianki. Zdjęcie “dzidziusia” w muszli klozetowej wysłałam byłemu z bardzo szczególnym dopiskiem informującym o konsekwencji jego głupoty. Postanowiłam podzielić się moją historią, ponieważ tysiące kobiet pada ofiarą takiego uprzedmiotowania i uważam, że trzeba o tym mówić. Cieszę się z działania takich ludzi jak Wy, trzymam kciuki by każda potrzebująca mogła znaleźć się pod waszymi skrzydłami, a nie została otoczona umoralniaczami krzyczącymi o oknach życia czy adopcji. To co robicie jest potrzebne, nie dajmy innym odebrać nam praw do decydowania.