5 minut do wolności

Krótko – nie zabezpieczalismy się z chłopakiem bo lekarz gin powiedział mi, że nie mogę zajść w ciążę bez przejścia odpowiedniej terapii hormonalnej ze względu na pewne  cechy wrodzone mojego organizmu, a może się nie zrozumieliśmy. Fartem byłam akurat w Anglii i miałam pieniądze na koncie, kiedy zorientowałam się, że jestem w ciąży. Telefon do kliniki i na drugi dzień zalążek ciąży, bo to był dopiero trzeci mniej więcej tydzień, został ze mnie usunięty dzięki bardzo mało inwazyjnej chirurgii. Może 5 minut intensywnego bólu i zrobione. Żadnej depresji. Żadnej miałkiej propagandy w klinice. Mam swoje zdanie na temat  rozmnażania się i od 16ego roku życia miałam plan jak usunę ciążę w razie gdybym w nią zaszła, jako osoba niepełnoletnia a potem dorosła kobieta. Było mi przykro, że chłopak  nie okazał więcej zainteresowania ale sam zabieg to była czysta ulga (pomimo trwającego 5 minut, ale intensywnego, bólu). Właściwie, to był swego rodzaju moment tryumfu nad tymi wszystkimi bezdusznymi katechetami i katechetami, propagującymi antyludzkie bzdury na “lekcjach” religii, politykami, polityczkami i wszelkimi innymi głupimi bądź złymi ludźmi, według których powinnam robić co mogę by doprowadzić do przemiany zagnieżdżonego we mnie kilkukomórkowca w płód, który mam wypchnąć z siebie, który nawet bez mózgu, skóry i własnego ciała w ogóle ma większe prawo do człowieczeństwa i samostanowienia niż ja. Gwałt na zwlokach żony i seks małżeński różnią się między sobą tylko punktem w czasie. Czego tu nie rozumieć? Pozdrawiam i życzę aborcji i porodów takich, jakie chcecie przeżywać.