Ulga

Gdy zaszłam w ciążę byłam… nieletnia. Wykorzystał mnie mężczyzna w wieku moich rodziców. O ciąży dowiedziałam się szybko, gdy okres spóźnił się o tydzień zrobiłam test. Pozytywny. Nie wierzyłam i zrobiłam kilka kolejnych. Wszystkie były pozytywne. Mężczyzna, który mi to zrobił tak bardzo bał się konsekwencji, że kazał mi znaleźć w internecie tabletki, a on za nie zapłaci. Wiecie co czuła kompletnie zielona gimnazjalistka? Ja nawet nie wiedziałam kiedy można zajść w ciążę, nie miałam żadnej wiedzy na ten temat. Szukałam pomocy w internecie, do dziś pamiętam te wszystkie wpisy na różnych “kafeteriach”. Wiele kobiet straszyło inne śmiercią w wyniku wykrwawienia i grały na uczuciach “zabijasz swojego dzidziusia, nadal jesteś matką, ale martwego dziecka”. Bałam się cholernie śmierci. Ale jeszcze bardziej nie chciałam tej ciąży. Wolałam umrzeć niż urodzić, liczyłam się z tym, że jest takie ryzyko. Oczywiście padło na Arthrotec. Pamiętam do tej pory wymioty i biegunki towarzyszące mi podczas poronienia. Ból był okropny, jednak bałam się wziąć tabletki przeciwbólowe, bo naczytałam się, że przez to aborcja może się nie powieść. Tak cholernie się bałam, czułam się okropnie. Wyrzuty sumienia gryzły się z poczuciem ulgi. Teraz już wiem, że wmawiałam sobie to poczucie winy. Bo jak to? Aborcja nie była wielkim cierpieniem i trudną decyzją?

Minęło 6 lat od tamtej pory. To była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć.

Tak, czasem wyobrażam sobie, co by było, gdybym urodziła. I w każdej wizji moje życie jest rozpieprzone, a ciąża i dziecko rujnują mi życie.